sobota, 27 września 2014

Rozdział 20

Jeżeli nie wypełniłaś ankiety znajdującej się po prawej stronie na pasku bocznym to proszę ,jeżeli możesz to wypełnij.To bardzo ważne dla mnie.Z góry dziękuję ;*
***

-Dzieciaki ruszcie się!Czekamy w samochodzie!Zamknijcie drzwi jak będziecie wychodzić!-krzyknęła mama Dawida z korytarza po czym wyszła z domu
Rozejrzałam się po pokoju sprawdzając czy mam te najpotrzebniejsze rzeczy na calutki dzisiejszy dzień.Razem z Dawidem i jego rodzicami zaplanowaliśmy co będziemy robić.Pierwsze będzie wesołe miasteczko!
-Idziemy?-zapytałam
Wzięłam do ręki moją czerwoną bejsbolówkę w razie jak by było chłodniej i założyłam ją na siebie.Podwinęłam rękawy na 3/4 i byłam już gotowa.
-Okej...-potaknął i wstał z łóżka
Chwyciłam za klamkę od drzwi do jego pokoju i ją pociągnęłam.
-Czekaj!-krzyknął zatrzymując się w bezruchu
A temu znowu co?
-Co jest?-zapytałam trochę obojętnie
-Telefon..!-krzykną
Przeszukiwał dokładnie kieszenie z przerażoną miną ,ale po chwili na jego twarzy pojawiła się ulga.
-Dobra mam.Możemy iść-oznajmił szczerząc się jak głupi
Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do korytarza.Tam założyliśmy buty i wyszliśmy zamykając za sobą drzwi od domu na klucz.Upewniliśmy się dwa razy czy dobrze je zamknęliśmy ,po czym poszliśmy prosto do samochodu.
-Już?-Zapytał tata Dawida
-Tak-pokiwaliśmy zgodnie głowami
-Na pewno?-upewnił się
-Tak-odparł Dawid
-No to zapinać pasy i jedziemy-zarządził

***

-I jak Olu podoba ci się w Gorzowie?-zaczął temat tata Dawida
-Tu jest wspaniale.Całkiem inaczej niż w Warszawie.Mniejszy ruch i takie sprawy-odpowiedziałam zabierając Dawidowi frytka z talerzyka
-Ej...-fukną niezadowolony
-To już twoja druga porcja ,a co za dużo to nie zdrowo-powtórzyłam słowa ,które w dzieciństwie często słyszałam od rodziców
-Dziękujemy ci ,że zajęłaś się naszym synem-zaśmiała się Pani Agnieszka
-Mamoo...jestem już dużym chłopcem-jęknął gryząc kolejnego frytka
Zaśmiałam się cicho i spojrzałam na Dawida zajadającego się frytami.To takie duże kochane i jednocześnie szalone dziecko.
-Ty Olu też jesteś z Warszawy ,tak?-zapytał upewniając się Pan Jacek
-Tak-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
-A jak się poznaliście?-zadał kolejne pytanie
-To było na moim koncercie-zaczął Dawid
-Jakoś w styczniu-dokończyła-Moja siostra jest wielką fanką Dawida ,więc ja zabrałam.No i tam się jakoś tak poznaliśmy.W sumie to było trochę nietypowe i dziwne.No ale...w końcu to Dawid ,on nie może być normalny-zaśmiałam się kładąc rękę na jego ramieniu
Jego rodzice zaśmiali się i pokiwali głowami.
-To co dzieciaki?Idziemy dalej się bawić?-zapytał Pan Jacek
Wstał z krzesła i czekał na naszą odpowiedź ,a raczej na to aż powtórzymy jego czynność.
-Chodźmy na rollercoaster!-zerwał się z miejsca Dawid
Na jego twarzy był tak ogromy uśmiech ,że aż dziwne ,że to jest możliwe.
-Nie-zaprzeczyła jego mama
Dawid spojrzał na nią niezadowolony.
-No proszeeee-jęczał
-Dawid...-powiedziała stanowczo
-Mamusiu...-zrobił słodkie oczka
Pani Agnieszka ciężko westchnęła i spojrzała na swojego męża i z powrotem na Dawida.
-To lećcie my tu poczekamy-zgodziła się
-Taaak!-wrzasnął ucieszony Kwiat
Nie zdążyłam jeszcze nic powiedzieć ,a Dawid złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę kolejki na rollercoaster.Nie protestowałam ,bo sama się z tego cieszyłam.
Stanęliśmy w kolejce.Przed nami stało może jakieś cztery osoby.Nie tak dużo...
-Już myślałem ,że się nie zgodzi-zaczął Dawid z radością
-Fajnych masz rodziców-pochwaliłam
Dawid popatrzył na mnie trochę dziwnie.
-No wiem..-zrobił głupią minę
Chciałam coś powiedzieć ,ale podeszły do nas dwie dziewczyny.Na oko 15-16 lat.Poklepały Dawida po ramieniu ,bo on raczej ich nie zauważył.Popatrzył w ich stronę i posłał im szczery uśmiech.
-Cześć-przywitał się
-Hej-powiedziały równocześnie ,były strasznie podekscytowane
-Możemy cię prosić o zdjęcie i autografy?-zapytały trochę niepewnie
-Jasne!-uśmiechnął się
-Ja pierwsza!-wyprzedziła swoją koleżankę brunetka z lokami
Dawid ustawił się do zdjęcia razem ze swoją fanką.Druga wzięła telefon i zrobiła zdjęcie.Potem się zamieniły.I po króciutkiej sesji...
-A ty jesteś Ola ,prawda?-zapytała brunetka
-Emm tak-odpowiedziałam
-Jeej!-pisnęły obydwie
Zaśmiałam się ,a Dawid razem ze mną.Nawet nie wiem o co im chodzi ,ale to nawet miłe.
-Słodko razem wyglądacie.Jesteście parą?-zapytała brunetka z długimi i prostymi włosami
Spojrzeliśmy sobie z Dawidem w oczy.Głupio mi było teraz to słyszeć ,a zwłaszcza ,gdy przypomnę sobie to ostatnie zajście.
-Hallo.....jesteście tam jeszcze?-zaśmiała się jedna ,a zaraz za nią druga dziewczyna
-Nie...nie jesteśmy parą-zaprzeczył Dawid niepewnie się do nich uśmiechając
-Nie wiem dlaczego ,ale nie wierzę wam-zaśmiały się
-Emmm....a jak macie na imię?-zmienił temat Kwiatkowski
-Alicja-przedstawiła się dziewczyna w lokach
-A ja Marcela-zaśmiała się druga
-Chciałyście też autograf tak?-zapytał Dawid
Dziewczyny pokiwały znacząco głową.
-Okej ,a macie coś do pisania?-zapytał po raz kolejny
-Eee ,tak-z tego co się dowiedziałam Alicja....Tak wiec Alicja podała Dawidowi długopis i notes
Kwiat szybko się podpisał i podał im z powrotem notes.Dziewczyny uśmiechnęły się szeroko.Razem z Dawidem odwzajemniliśmy gest.
-Następni!-usłyszeliśmy męski głos za sobą
Odwróciliśmy się ...nasza kolej.
-Przepraszamy ,ale na nas już czas-poinformował Dawid
-To do zobaczenia!-pożegnały się
Podeszły do Dawida i mocno go uściskały.Potem podeszły do mnie i zrobiły to samo ,a na koniec ,powiedzieli ,.Pa'' i odeszły.
Wykupiliśmy bilety i wsiedliśmy do kolejki.Zapieliśmy jakieś pasy bezpieczeństwa czy coś takiego i ruszyliśmy.Na początku było wolno ,no ale potem było coraz szybciej i szybciej.Wszyscy...bo nie tylko ja i Dawid byliśmy w kolejce...piszczeliśmy.A ,gdy znaleźliśmy się do góry nogami ,a w dodatku kilka metrów nad ziemią to myślałam ,że zwymiotuję.Dawid zaczął się ze mnie śmiać.No tak ,naprawdę bardzo śmieszne...
Potem jeszcze ,aby ze dwa trzy razy znaleźliśmy się do góry nogami.
-Myślałam ,że tego nie przeżyję-powiedziałam z ulgą w głosie łapiąc się ręką w miejsce ,gdzie znajduje się serce
-No co ty?-zaśmiał się Dawid-A ja myślałem ,że umrę tam ze śmiechu-znowu zaczął rechotać

***

No niestety wszystko co dobre szybko się kończy.Dziś wracamy do Warszawy.Szkoda tylko ,że nie zdążę się nawet pożegnać z Aloha Team'em.Wyjeżdżamy z samego rana.Oni jeszcze będą słodko chrapać podczas ,gdy my będziemy w drodze do Wawy.Alee...oni przyjeżdżają do nas za tydzień i na tydzień.Będą mieli wolne w szkole ,bo coś jest nie tak z jakimiś rurami czy coś takiego.
Wczoraj mimo ,że byliśmy strasznie zmęczeni musieliśmy zebrać nasze rzeczy ,które były porozrzucane po całym pokoju Dawida i je spakować.Następnie ogarnęliśmy trochę jego pokoju ,żeby rano mieć to z głowy ,wzięliśmy po kolei szybką kąpiel i poszliśmy spać.
Rano był straszy chaos.W sumie to nie rano.4-ta to dla mnie jeszcze środek nocy!Ale cóż o 5-tej już wyjeżdżamy ,a Kwiatkowskiego strasznie ciężko było obudzić.Na szczęście jakoś mi się udało.Ogarnęliśmy się i poszliśmy do kuchni ,a tam czekało na nas już pyszne śniadanko.Rodzice Dawida też po woli się zbierali do pracy.
Zjedliśmy jajecznicę i znowu zaczęliśmy się krzątać po domu robiąc straszne zamieszanie.W dodatku rodzice Dawida też już się zaczynali zbierać.
-Dawid otwórz ,też chcę umyć zęby!-krzyknęłam waląc w drzwi od łazienki
-No już!-odkrzyknął
Otworzył drzwi i wpuścił mnie do środka.Stanęliśmy obydwoje przed lusterkiem i zaczęliśmy się szykować.Dawid nałożył na włosy żel.Zajęło mu to dosłownie kilka sekund.Potem nałożył pastę na szczoteczkę i zaczął myć ząbki ,a ja powtórzyłam jego czynność.Teraz razem staliśmy przed umywalką i szorowaliśmy nasze kiełki.Spojrzałam w lustrze na odbicie Dawida i zaczęłam się śmiać.Zdezorientowany Kwiat podniósł wzrok na moje odbicie i też zaczął się recholić.
-Dzieciaki szybko!My też potrzebujemy skorzystać z łazienki!-niecierpliwiła się jego mama
Na moment ucichliśmy ,ale po chwili znowu zaczęliśmy się śmiać.W rękach trzymaliśmy szczoteczki do zębów starając się trafić nią do buzi.
-Olaaaa....-zaczął Dawid
-Co?-zapytałam już się nie śmiejąc jak nienormalna
 -Głupia jesteś-wyszczerzył się do mnie
-Ty nie lepszy-prychnęłam-Dobra myj zęby szczylu-rozkazałam
Wyszorowałam moje zęby dokładnie od strony zewnętrznej i opłukałam szczoteczkę ,a potem buzię.Dawid wyszedł już z łazienki ,więc też szybko powędrowałam do jego pokoju odłożyć szczoteczkę do torby..Weszłam tam ,ale przypomniało mi się ,że torby postawiliśmy w salonie.Klepnęłam się w głowę i pobiegłam tam i schowałam szczoteczkę.W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę!-wydarł się Dawid na cały dom wybiegając z kuchni ,a w ręku trzymał mały nożyk umazany w czekoladzie
Wstałam z podłogi i poszłam do kuchni.Na stole leżały kanapki z nutellą.Wzięłam jedną z trzech i ugryzłam kawałek.
-Ola!Deny już jest!-ponownie wydarł się Dawid.Czy on nie umie jak człowiek powiedzieć normalnie?Tylko musi się drzeć!
-Okej-powiedziałam chodź i tak pewnie tego nie usłyszał

***

Dawid i Deny gadają już jakiś dobry czas o jakimś wywiadzie w PNŚ.Zostało nam jeszcze jakieś trzy godziny jazdy.No to zapowiada się ciekawie.Od kilku minut próbuję pozbierać myśli do kupy ,ale jak na złość albo nie mogę albo oni do mnie coś mówią.
W poniedziałek po południu wróci tamta czwórka popaprańców.A we wtorek zobaczymy się już w szkole.
Przez te dwa tygodnie sporo się wydarzyło....Niespodziewany powrót Krystiana,kłótnia w klubie,kolejne sprzeczki z Krystianem,trasa Dawida,przyjazd do Gorzowa,dziwny sms,Krystian na imprezie u znajomych Dawida,spotkanie fanek Dawida w wesołym miasteczku i na sam koniec powrót do Wawy.
W moim życiu za dużo się dzieje w strasznie krótkim czasie.To dobrze czy źle?Zapomniałam jeszcze o jednym.
To spojrzenie ,dziwne spojrzenie.Pierwszy raz popatrzyłam Dawidowi tak głęboko w oczy.Pierwszy raz nie mogłam oderwać od niego wzroku.Tak jakby coś mi nie pozwalało.Jakby coś mnie blokowało,powstrzymywało od tego.Na szczęście uporałam się z tym.Ale czy na pewno ,,na szczęście''?Nie Ola!To przecież twój przyjaciel!
Siedziałam z tyłu ,więc miałam dobry widok na dwójkę siedzącą przede mną.
Spojrzałam na Dawida.Był pochłonięty rozmową ,nawet nie zauważył jak przeszywam go wzrokiem.W sumie to dobrze.Co on by sobie w tedy pomyślał?
Mój telefon za wibrował.Westchnęłam i niechętnie włożyłam rękę do kieszeni wyciągając z niej mój telefon.Odblokowałam go i od razu weszłam w wiadomości.

Od: Numer nieznany
Cześć Olcia! To ja Tomek pamiętasz ,mnie jeszcze? ;D

Zaśmiałam się przypominając sobie jak Laura dała wykład Tomkowi na temat jaki on to nie jest i to słowo końcowe ,,lamusie''.Hahahah Boże ,chyba nigdy tego nie zapomnę.

Do: Numer Nieznany
Pewnie ,że pamiętam ;*

Odpisałam i szybko zapisałam sobie jego numer w kontaktach.

Od: Tomek
Co powiesz na jakiś mały wypad w środę?

Do: Tomek
No nie wiem....zależy ,gdzie i o której.

Ledwo zdążyłam odpisać ,a mój telefon znowu zaczął wibrować.Zdziwiona popatrzyłam na telefon.Chłopaki i tak nie zwracali teraz na mnie uwagi ,buli zajęci rozmową.Po tym krótkim namyśle wcisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
-Cześć.
-Cześć.Co tam?Co porabiasz?-zapytał wesoły
-Siedzę w samochodzie.Właśnie jestem w drodze do Wawy.Wracam z Gorzowa ,a co tam u ciebie?-zapytałam już z lepszym humorem
-Nudy...-westchnął-Po co uciekłaś ,aż do Gorzowa?-zaśmiał się
-Do przyjaciół.Ale niestety już muszę wracać.Wiesz szkoła i te sprawy w dodatku Dawid ma koncerty teraz ,więc dłużej nie mogliśmy zostać-posmuciłam się lekko ,ale mimo to uśmiech cały czas gościł na mojej twarzy
-Koncerty?.......chwila.Ten Dawid co kłóciłem się z nim w klubie to Dawid Kwiatkowski?Zadajesz się z nim?-lekko parskną śmiechem
Teraz to się we mnie zagotowało.Coś mu nie pasuje!?
-Jakiś problem?-mówiłam powstrzymując się od wybuchu
-Nie ,no co ty?Po prostu ja go jakoś nie specjalnie lubię-odpowiedział
-Jeżeli masz go teraz obrażać to chyba zakończymy naszą rozmowę-wkurzyłam się
-Ej no ,weź przestań-powiedział błagalnym tonem-To jest przecież tylko moje zdanie.A poza tym ,to chyba on powinien sam się już umieć bronić ,a nie ty będziesz się za niego wstawiać.No chyba ,że....ty się zabujałaś-zaśmiał się
-Nie!-krzyknęłam
Dawid i Deny spojrzeli na mnie pytająco.Dopiero teraz spostrzegłam ,że stoimy w korku.No pięknie!
-Co jest?-zapytał Deny
-Co?....emm nic-wzruszyłam na to ramionami
Chłopaki nadal się na mnie gapili ,więc postanowiłam się rozłączyć.Zakończyłam połączenie i rzuciłam telefon na siedzenie obok mnie.
-Emmm...to o czym gadacie?-próbowałam przerwać te ich dziwne spojrzenia na mnie
-Zostały jeszcze trzy miesiące szkoły.Co ty na takie wspólne wakacje?Całą grupą byśmy gdzieś pojechali.Zgadamy się jeszcze z tamtymi i wspólnie coś wymyślimy-poinformował Dawid o swoim pomyśle
W sumie nie jest taki zły.Dawno nie byłam na wspólnych wakacjach z przyjaciółmi.Chyba ,że liczą się jakieś obozy,kolonie itp. ,ale to jak byłam mała.Teraz z tego wyrosłam.Więc taki wspólny wyjazd to wspaniały pomysł.Będzie wspaniale!W dodatku tacy zwariowani ludzie....nudno by nie było.

Od Autora:
Jeej 20 rozdział!Nie sądziłam ,że do tego dotrwam.Jestem taka dumna.Zarówno z siebie jak i z Was! ♥
Co sądzicie o tym rozdziale ,ale tak szczerze? Piszcie mi wszystko co o nim myślicie.Jak wam się coś nie podoba na blogi i chcieli byście to zmienić ,to też śmiało do mnie piszcie.Ja spróbuję temu jakoś zaradzić.
Pod poprzednim rozdziałem dostałam taki jeden komentarz.Nie wiem co w nim takiego jest ,ale aż mi łezka poleciała.Kocham Was!♥ I z całego serca dziękuję za tek wiele wspaniałych słów!<3 Nie mogłam sobie wymarzyć lepszych czytelniczek!♥
Kocham Was miśki! :') ♥<3♥
czytasz=komentujesz=motywujesz 

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 19

Po tym całym zajściu na tarasie razem z Denym sprawdziliśmy czy Dawidowi nic nie jest po tej bójce.Na szczęście wyszedł bez szwanku.Posiedzieliśmy do około 2 w nocy i poszliśmy na piechotę do domu.Dawid po drodze coś mi pierniczył ,ale nie zbytnio rozumiałam.Wypił trochę na imprezie i kurcze weź z nim potem człowieku wracaj.No ale mniejsza z tym..
Gdy dotarliśmy pod dom otworzyłam drzwi ,bo Kwiatek nie był w stanie tego zrobić.Weszliśmy po cichu i poszliśmy do pokoju Kwiatkowskiego.Jego rodzice chyba już spali ,więc musiałam co jakiś czas uciszać Dawida ,gdy zaczynał śpiewać ,albo głośniej gadać.
Położyliśmy się spać.To znaczy Dawid położył się spać.Ja nie mogłam usnąć.Cały czas mnie dręczą myśli.
Czego on nie da mi spokoju?Nie chcę ,żeby moje stare problemy powracały.Teraz moje życie jest idealne.Niczego mi nie brakuje ,ale musiał się zjawić ON-Krystian i wszystko spieprzyć!Nigdy mu tego nie wybaczę!Nigdy nie zapomnę jak bardzo mnie zranił....

***

Rodzice Dawida przed wyjściem do pracy pożegnali się ze mną ,bo Dawid jeszcze spał.Zjadłam śniadanie i wypiłam kubek gorącej herbatki.Wtem do kuchni wszedł chyba jeszcze nie do końca żywy Kwiat.Zaśmiał się na widok jego skwaszonej miny.Dawid usiadł i schował głowę w dłoniach.
-Chcesz coś na ból głowy?-zapytałam
-No-wymruczał
Otworzyłam pierwszą lepszą szafkę i natrafiłam na jakieś tabletki,syropy,plasterki,bandaże i tak dalej.Wyciągnęłam ibuprom.Nalałam wody do szklanki i podałam Dawidowi.
-Dzięki-odparł zachrypniętym głosem
Wziął tabletkę do buzi i popił wodą.
-Daj mi pięć minut to zrobię ci śniadanie-oznajmiłam-Co chcesz?Kanapki ,tosty czy naleśniki?-zaproponowałam
-Tosty mogą być-odparł z wdzięcznością
-Okej to ja ci zrobię te tosty ,a ty leć się trochę ogarnij-zarządziłam
Przeczesał ręką swoje włosy i wstał.Włożył ręce w kieszenie w spodniach dresowych ,bo tylko miał na sobie wyszedł z kuchni.
Zabrałam się za przyrządzanie śniadania temu głodomorowi.
Wyciągnęłam chleb tostowy,ser i szynkę.Nastawiłam wodę na herbatę i wyciągnęłam kubek i wrzuciłam do niego małą torebeczkę.Podłączyłam toster i zabrałam się za robotę.
Gdy pierwsze dwa tosty były gotowe przełożyłam je na talerzyk.Czajnik zaczął piszczeć ,więc wyłączyłam go i wrzątkiem zalałam herbatę.Postawiłam ją na stole i wyciągnęłam kolejne dwa tosty na talerzyk.Postawiłam je na stole i zajrzałam jeszcze do lodówki.Złapałam za ketchup i postawiłam go na stole.
Do kuchni wszedł Dawid.Dresy nadal miał te same.Tyle ,ze już nie czuć od niego zapachu alkoholu i ma na sobie koszulkę z kolekcji ubrań ,,9893''.Też mam taką koszulkę.Uśmiechnęłam się i usiadłam na krześle.Dawid usiadł na przeciwko mnie i zaczął jeść.Mój telefon za wibrował ,więc go wyciągnęłam z kieszeni.Odblokowałam i sprawdziłam nadawcę sms'a.

Od: Konrad
Jak tam w Gorzowie smyku? ;D

Uśmiechnęłam się szeroko na wiadomość od niego.Jejku jak ja dawno z nimi nie gadałam..

Do: Konrad
Jakoś leci ,a co u was ciekawego na tej wycieczce?

Po chwili mój telefon znowu za wibrował.

Od: Konrad
Najgorsze jest to zwiedzanie tak to całkiem spoko.Jutro mamy dzień wolny.Dziewczyny już planują napad na wszystkie sklepy alfabetycznie xD

Do: Konrad
No to nie źle.Liczę na jakąś mała pamiątkę z wycieczki ;*

Od: Konrad
Małą?Dziewczyny przy pierwszym lepszym stoisku ci coś kupowały.Także nie licz na mały prezencik tylko od razu na cały sklep jeżeli już xD Okej ja muszę lecieć.Teraz muzeum :o

Do: Konrad
hahah no to leć.Trzymam za ciebie kciuki ,wiem jak bardzo będziesz przeżywał to zwiedzanie muzeum xD

Wyłączyłam telefon.Mój telefon już nie wibrował ,co oznaczało ,że Kony już nic nie pisał.Odłożyłam telefon na stół ,a Dawid już kończył czwartego tosta.
-Boli cię jeszcze głowa?-zapytałam
-Nie ,ale dzisiaj raczej nie licz na jakieś wyjście czy coś ,bo nie dam rady.Jestem strasznie zmęczony-powiedział i upił trochę herbaty
-No spoko-zgodziłam się-W sumie mi też się nie chce nigdzie wychodzić-przyznałam mu racje
-Idziemy coś obejrzeć?-zaproponował
-Jestem za-zgodziłam się bez wahania
Wstaliśmy z krzeseł i wyszliśmy z kuchni kierując się do salonu.Usiedliśmy na kanapie ,a Dawid pilotami włączył telewizor.
Leciał teraz całkiem fajny film akcji ,,Szybcy i wściekli 5''.Dawid ucieszony klasną w ręce i pod głosił trochę.Nic nie mówiłam ,bo sama lubię ten film.
Komentowaliśmy wszystko co się działo w filmie.To co nam się podoba i co uważamy za dość dziwne.Dawid powiedział ,że ta Mia to ,cytuję ,,Całkiem nie zła laska''.Nie wiem dlaczego ,ale te słowa wychodzące z jego ust brzmią jakoś tak ..no nie wiem śmiesznie?
Po filmie zaczęliśmy oglądać Rodzinkę.pl.Jejku jak ja kocham ten serial!A najlepszy jest w tym Maciek Musiał-serialowy Tomek Boski.
-Paczaj...jaki on jest przystojny-stwierdziłam wlepiając wzrok w telewizor
-Może i przystojny ,ale ja przystojniejszy.
-Noo ,a jaki skromy-zmierzyłam go wzrokiem
-No wiesz co ,foch!-udał obrażonego
-Nie wierzę ci-wystawiłam mu język
-Dlaczego?-zmarszczył pytająco brwi nadal trzymając skrzyżowane ręce
-Bo ty nie umiesz się na mnie gniewać-zaśmiałam się
-Jak nie?Właśnie to robię-prychną
-Yhym..-mruknęłam-A nie zgadniesz co ja mam.Rano byłam w sklepie i kupiłam ciastka,ale ja z obrażalskimi się nie dziele-mówiłam na tyle poważnie ile mój głos mi teraz pozwolił
-No dobra...-westchnął
Wstałam z kanapy i poszłam szybko do kuchni po ciastka czekoladowe.Gdy wróciłam Dawid od razu się na nie rzucił.

***

Znudzeni leżeliśmy już dobre trzy może może cztery godziny i oglądaliśmy telewizję.Nie wieżę po prostu cały dzień spędziliśmy przed telewizorem.Od godziny 13 ,aż do teraz.
Zgięłam rękę w łokciu opierając się o kanapę i podparłam o nią głowę ,żeby lepiej mi się oglądało.
-Dawid..-zaczęłam
Nie odpowiedział mi.
-Dawid-powtórzyłam
Znowu cisza.Tylko odgłosy z telewizora mi odpowiadały.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na drugi koniec kanapy.Okazało się ,że Dawid sobie słodko spał.Zeszłam z kanapy i poszłam do jego pokoju po dość spory i ciepły koc.Okryłam go i wróciłam na miejsce.Usiadłam wygodnie ,ale ta moja wygoda długo nie potrwała.Dawid wyprostował nogi ,przez co zabrał mi prawie całe miejsce.Westchnęłam i zgięłam nogi w kolanach tak ,że jego nogi znajdowały się pod moimi.

***

Wszystkie światła w domu były pogaszone.Jedyne co się świeciło to telewizor i mała lampka w salonie.Dawid nadal spał ,a ja siedziałam i oglądałam.
Drzwi do domu się otworzyły ,a po chwili i światło w przedpokoju i korytarzu zostało zapalone.Spojrzałam w tamtą stronę i po chwili moim oczom ukazali się rodzice Dawida.
-Dobry wieczór-przywitałam się
-Dobry wieczór-odpowiedzieli mi zgodnie
-A co ty sama siedzisz?-zapytała mama Dawida
-Nie Dawid tu jest-wskazałam wzrokiem na kanapę-Tyle ,że śpi-wytłumaczyłam
-No to niech śpi-odparł jego tata-Jak jesteś głodna to chodź do kuchni mamy pizze-posłał mi miły uśmiech
-Dobrze-odparłam
Jego rodzice już nic nie mówili tylko poszli do kuchni.Wróciłam wzrokiem do telewizora i zaczęłam oglądać.Jednak moje oglądanie znowu zostało przerwane.Spojrzałam na ziewającego Dawida i lekko sę uśmiechnęłam.
-Będziesz jeszcze spał?-zapytałam
-Chyba nie-odpowiedział
-Jak chcesz to chodź do kuchni ,jet pizza-poinformowałam go
-To choo-jego oczy się zaświeciły
Wstaliśmy z kanapy i poszliśmy do kuchni.Jego rodzice siedzieli przy stole i już jedli.
-Siadajcie-rozkazała jego mama
-Posłusznie zajęliśmy miejsce na przeciwko jego rodziców.Wzięliśmy sobie po jednym kawałku i zaczęliśmy jeść.
-Co będziecie jutro robić?-zapytała pani Agnieszka
Spojrzeliśmy na siebie z Dawidem.Nie planowaliśmy nic szczególnego na jutrzejszy dzień.
-Jeszcze nie wiem ,a co?-zapytał zaciekawiony Dawid
-Pomyślałam ,ze byśmy się gdzieś razem wybrali ,co wy na to?-zaproponowała
-W sumie czemu nie?-zgodził się Kwiatkowski
-To może na kręgle albo do wesołego miasteczka?

Od Autora:
Przepraszam ,ze tak późno ,ale ostatnio jestem strasznie zabiegana.
Gdy tylko wróciłam siadłam do kompa i szybko dokończyłam rozdział.Noo przepraszam ,ale szybciej nie mogłam.Wybaczycie? :/
Tak ,więc liczę na komy od Was kochani! ;*
I do następnego ♥
Ps.Przepraszam ,że ostatnio piszę takie krótkie rozdziały.
czytasz=komentujesz=motywujesz

niedziela, 21 września 2014

Liebster Award #2 #3

Zostałam nominowana przez 
Dziękuję <3

1.Dlaczego założyłaś bloga?
Bloga założyłam rok po tym jak sama zaczęłam czytać różne opowiadania.Bardzo mi się to spodobało i pomyślałam ,,czemu by nie spróbować''?I tak oto tu jestem ;)

2.Jakie masz plany na przyszłość?
Sama nie wiem.To jest dość trudne pytanie jak dla mnie.Ja nie żyję przyszłością ani przyszłością.Ja żyję chwilą.Nie ważne co będzie-ważne aby być szczęśliwym. 

3.Gdzie poznałaś przyjaciół?
Ja z moimi przyjaciółmi znam się jeszcze z dzieciństwa.Pamiętam jak zawsze bawiliśmy się w chowanego czy berka.Była taka fajna wyliczanka ,ale kurcze jak na złość jej nie pamiętam. Ale wracając do pytania...Znamy się baaardzo długo.To nie są dwie czy trzy osóbki tylko taka cała paczka.Kocham tych moich wariatów! <3

4.Masz wrogów?
Nie.Nie mam wrogów.Ze wszystkimi się świetnie dogaduję.Jestem osobą przyjazną.Z każdym potrafię się dogadać. ;D

5.Jakie masz hobby poza blogowaniem?
Uwielbiam jazdę na desce <3

6.Kiedy założyłaś bloga?
Jakoś na początku tych wakacji ;*

7.Imiona rodziców?
Michał i Agnieszka

8.Kolor oczu?
Niebieski

9.Cieszysz się z nominacji?
Jasne ,że tak! I to nie wiesz jak bardzo <3

10.Jak spędziłaś dzisiejszy dzień?
Jest dopiero 13 ,więc mogę powiedzieć jak go spędzę....
Zjem śniadanie ,a raczej obiad i lecę z przyjaciółmi na miasto :D

11.Jak minęły ci wakacje?
Spoko.Tyle ,że za krótko.Ale nie ma co narzekać...lubię nasze odpały na lekcjach xD


Drugą nominację dostałam od
Dziękuję <3

1.Ile masz lat?
Już 14 ! :D 

2.Czemu blog akurat o takiej tematyce?
Przede wszystkim to chyba dlatego ,że Dawid jest moim idolem.A poza tym stwierdziłam ,że opowiadanie o nim było by fajne.Piszę ,a raczej pisałam też o One direction ,ale zawiesiłam jak na razie tego bloga.Może wrócę do pisania ,ale teraz skupiam się tylko na tym opowiadaniu ;*

3.Czy należysz do jakiegoś fandomu?Jak tak to do jakiego?
♥ Kwiatonators ♥ Beliebers ♥ Directioners ♥ Rihanna-Navy ♥
Kocham ich! <3

4.Kto jest twoim idolem?
Spójrz na odpowiedź wyżej ;)
Oni są moimi idolami! <3

5.Co cię zainspirowało do stworzenia bloga?
Inne blogi.Spodobało mi się to i sama zaczęłam pisać ;)

6.Czy masz jakiś wrogów?
Tak jak już wcześniej wspominałam....nie :)

7.Gdybyś mogła spędzić dzień z jakimś celebrytą kogo byś wybrała?
O kuźwa...nie wiem.To strasznie trudne...

8.Czy cieszysz się z nominacji?
Oczywiście! Dostając nominacje ,a nawet komentarze ,wiem ,że czytacie mojego bloga i ,że podoba Wam się to. To naprawdę ogromna motywacja :D

9.Kolor oczu?
Niebieski

10.Kolor włosów?
Jestem brunetką :)

11.Masz rodzeństwo?
Nie.


Moje pytania:
1.Ile masz lat?
2.Ile piszesz blogów?
3.Masz zwierzątko?
4.Skąd bierzesz pomysły na bloga?
5.Ktoś wie o twoim blogu?
6.Najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś to...?
7.Do jakich fandomów należysz? 
8.Jaki masz kolor oczu?
9.Opisz siebie jednym słowem.
10.Jak minęły ci wakacje?
11.Mówią ,że czas leczy rany ,zgadzasz się z tym?

Nominuję:

Przepraszam ,że dodaję taaak późno ,ale nigdy nie miałam czasu ,aby to napisać.
Ale wczoraj się zawzięłam ,że muszę to skończyć i tak oto dzisiaj już mogę Wam pokazać moje dwie nominacje :D
Ps.Rozdział pojawi się jutro między godzina 17:00-18:00

środa, 17 września 2014

Rozdział 18

Postanowiliśmy nie zawracać sobie głowy tym sms'em.Może ktoś sobie robi jakieś głupie żarty?Albo...albo..nie ma ,,albo''.No chyba ,że...Jest jeszcze jedno.Może to ON napisał to do Dawida po naszej ostatniej kłótni?
Wszystko by się zgadzało.Kłóciłam się z NIM ,potem zadzwonił Dawid.Przez co zostało mi zarzucone ,że to właśnie przez Kwiatkowskiego nie chcę wrócić do NIEGO.Po woli wszystko układa się w całość.Jeżeli to prawda to teraz wszyscy przeze mnie będą mieli problemy z wiązane z NIM.
Wczoraj poszwędaliśmy się trochę po okolicy i koło 20 byliśmy w domu.W nocy oczywiście nie obeszło się bez dziwnej wymiany zdań,wygłupów i śmiechu.
Mamy jeszcze jakąś godzinę i będziemy się zbierać.Idziemy dzisiaj na basen!Pod szkołą mamy czekać na tamtą bandę świrów.Potem to już będziemy się bawić w wodzie.
-Gdzie jest mama?-zapytał Dawid
No nie wytrzymam z nim dzisiaj.....!
-Dawid-westchnęłam-Pytasz się mnie o to co pięć minut.Posłuchaj teraz uważnie ,bo więcej nie powtórzę ,jasne?-przerwałam na chwilę-Pojechała pozałatwiać jakieś sprawy ,wróci wieczorem.
-Dobra,dobra tylko już się tak nie gorączkuj-zaśmiał się-Idź się po woli zbieraj-mówił patrząc na zegarek wiszący na ścianie
Wstałam z kanapy i ominęłam stolik.Chciałam już wyjść z tego pomieszczenia ,ale jak to ja zawsze muszę się o coś potknąć.Zamknęłam oczy czekając na twarde spotkanie z podłogą.Jednak na moje niedoczekanie ,nie stało się tak.Otworzyłam po woli oczy i ujrzałam przed sobą Dawida.Dzieliła nas niebezpieczna odległość.Dosłownie dwa centymetry jak nie mniej.Zapatrzyłam się w jego czekoladowe oczy.Czułam tak jakby czas staną w miejscu.Jakby nic się więcej nie liczyło.
Co się ze mną dzieje?Co jest ze mną nie tak?Nie mogę ....a może raczej nie chcę oderwać od niego wzroku.To jest silniejsze ode mnie.Serce mówi jedno ,ale rozum jest temu przeciwny...
Na szczęście w porę się otrząsnęłam i nie doszło do ''niefortunnego'' zajścia.Popatrzyłam na niego zawstydzona.On ,sądząc po jego minie chyba też nieswojo teraz się czuł.
-To ja idę się przygotować-odparłam unikając jego spojrzenia
-Okej.
I odeszłam.
Boże..jeszcze nigdy nie było między nami tak dziwnie.Zawsze się czuliśmy pewnie w swoim towarzystwie ,a teraz?

***

Gdzie oni są!?Lekcje skończyły się dobre pół godziny temu!A ich jak nie było tak nie ma!Czy wszyscy moi przyjaciele muszą być tacy spóźnialscy?
-Chodź!-zaczął Dawid-Wejdziemy do szkoły i ich poszukamy-dodał
-Lepsze do niż siedzenie tutaj-westchnęłam
Oboje wstaliśmy z ławki ,która znajdowała się na terenie szkoły do której uczęszczają nasi przyjaciele.
Weszliśmy do środka.Z tego co widzę to teraz znajdujemy się w szatni.Cały czas szliśmy w ciszy.No nie powiem..dziwnie się czułam.Zwykle buzie nam się nie zamykały ,a teraz siedzimy cicho.Chyba czas to zmienić.
-Too...-zaczęłam ,ale nie wiedziałam co powiedzieć dalej
-Hmm?-mruknął Kwiatkowski dając mi znać ,że mnie słucha
Kurcze i co ja mam teraz powiedzieć? ,,Zachowujesz się dziwnie''?To by było głupie i nie na miejscu.
-O patrz tam są!-krzyknęłam ucieszona na widok Aloha Team'u idącego po korytarzu
Nie czekając ,aż Dawid mi co kolwiek odpowie złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam za sobą.Biegliśmy w stronę tamtych świrów.Oni chyba nawet nas nie zauważyli.Dobiegliśmy do nich i pierwsze co zrobiłam rzuciłam się na Wrzoska i Karle.Mało co się nie przewróciliśmy.Ze śmiechem dołączyła do nas reszta i teraz robiliśmy grupowego miśka.
-Dobra koniec-zaśmiałam się
Wyszłam po woli z ich uścisków i stanęłam z boku czekając aż wyściskają Dawida.W między czasie poprawiłam ręką włosy.
-Idziemy-zarządził Seba
Wszyscy już stali normalnie.Nikt się nie przytulał ,więc chyba mogliśmy już iść,
-To idziemy czy nie?-zapytała Julka
-No idziemy,idziemy-powiedziałam ciągnąc za sobą dziewczyny
Chłopaki szli od razu za nami.Wyszliśmy przez szatnie ze szkoły ,a następnie opuściliśmy teren szkoły.

*** 

Zdecydowaliśmy ,że pójdziemy na basen zakryty.Jest ciepło ,ale jednak jak na basen odkryty jest troszkę za zimno.
Wykupiliśmy bilety na dwie godziny.Chyba nam tyle wystarczy chlapania się w wodzie?W każdym razie siedzimy tu już nawet długo.Może z pół godziny albo i troszkę dłużej.Chłopaki zaatakowali zjeżdżalnie ,a my wygłupiamy się na głębokim basenie.
Sytuacja z Kwiatkiem się poprawiła.Znowu się zachowujemy w stosunku do siebie....normalnie?Tak jak wcześniej...buzia nam się nie zamyka ,gdy ze sobą gadamy.
Wieczorem ktoś od nich ze szkoły robi imprezę i coś myślę ,że się chyba na nią wszyscy wybierzemy.Dominika i Julka już się na to mocno nastawiły.Chłopaki chyba też nie przepuszczą tej okazji.No to wychodzi na to ,że pójdziemy...
-Uwaga dzieci Deny leci!-wrzasnął Daniel i wskoczył do basenu
Nie obeszło się bez ochlapani nam buz.
-Idiota!-zaśmiała się Julka
Zanurkowała i zaczęła Denego ciągnąć za nogę w dół.Zaczęłam się z tego śmiać ,a dziewczyny dołączyły do mnie.
-A co tu się dzieje?-zaśmiał się Dawid
Usiadł na brzegu basenu a nogi zamoczył w wodzie.Po chwili to samo zrobił Seba.Czyli już wszyscy zebraliśmy się w jednym miejscu?
-Julcia podtapia nam Denego-odpowiedziałam mu lekko się uśmiechając

***

Impreza będzie o 20 u jakiegoś chłopaka od nich z klasy.Jest już 18 ,więc może zacznę się przygotowywać?Kurczę ,ale co ubrać?Jakieś szorty czy spódniczkę?
Przejrzałam dokładnie moje wszystkie ciuchy jakie zabrałam ze sobą.Po dość długim namyśle poszłam do łazienki się przebrać.Ubrana wróciłam do pokoju Dawida i i wyciągnęłam moją kosmetyczkę.Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż niż zwykle i byłam prawie gotowa.Po perfumowałam się i na koniec zostawiłam fryzurę.Nic nie robiłam z moimi włosami tylko je rozczesałam.
-Chyba wszystko-mruknęłam sama do siebie
Schowałam wcześniejsze ciuchy do dużej torby ,a kosmetyczkę walnęłam gdzieś na bok.Przejrzałam się dokładnie w lustrze.Zilustrowałam się wzrokiem.Cała.Od stóp aż po sam czubek głowy.Już wiem czego mi brakuje!Chyba nie pójdę na imprezę bez butów?
Rozpięłam suwak od torby i wyciągnęłam z niej białe skórzane trampki.Szybko wsunęłam je na stopy i wyszłam z pokoju.Weszłam do kuchni ,ale ku mojemu zdziwieniu nikogo tam nie zastałam.Wzruszyłam tylko ramionami i wzięłam łyka soku po czym poszłam do salonu.
-A ty już jesteś gotowy?-zapytałam siadając na fotelu
Zdezorientowany Dawid moim pytaniem spojrzał na mnie pytająco ,ale po chwili jego wyraz twarzy zmienił się.
-Aa tak-zaśmiał się-To zbieraj się po woli do wyjścia-oznajmił
-Ja jestem już gotowa.Wezmę ,aby torebkę i możemy iść-posłałam mu szeroki uśmiech
-No to leć!Ja będę czekał przy wyjściu.
Wstał z kanapy i powędrował do korytarza.Ja podniosłam się zaraz po nim i pobiegłam szybko do pokoju Dawida po moją ukochaną czarną torebkę z ćwiekami.Gdy wróciłam Dawid już gasił wszystkie światła w domu.Wyszliśmy na zewnątrz ,a Kwiatkowski zamknął drzwi na klucz.
-Schowasz?-zapytał
Wyciągnął w moją stronę rękę ,a w dłoni trzymał klucze od domu.
-Pewnie-zgodziłam się
Rozpięłam lekko torebkę i wsunęłam do niej klucze.
-No to idziemy....-zarządził Dawid jeszcze przedtem upewniając się ,że dobrze zamknął drzwi.

***

Po muzyce jaka roznosi się po całej ulicy sądzę ,że to jest już gdzieś nie daleko.Przeszliśmy jeszcze jakieś dwadzieścia ,może trzydzieści metrów i weszliśmy na czyjąś posiadłość.Weszliśmy po schodkach składających się z trzech stopni i stanęliśmy przed drzwiami.
-Nie ma sensu pukać i tak nie usłyszą-stwierdziłam
-Dobra to chodź-zarządził tym samym zgadzając się ze mną
Złapał za klamkę od drzwi i otworzył je przez co muzyka stała się jeszcze głośniejsza.O masakra jak tu głośno.Szłam cały czas za Kwiatkowskim.W sumie to nawet nie wiem gdzie dokładnie ,ale chyba mogę się domyślić.
W końcu się zatrzymaliśmy.I tak jak myślałam Dawid szukał Aloha Team'u.Przywitałam się ze wszystkimi po czym dziewczyny od razu porwały mnie do tańca.
W salonie wszystko było porozsuwane na boki dzięki czemu było dość sporo miejsca na dzikie dansy.
Przetańczyłyśmy kilkadziesiąt szybkich piosenek i może ze dwie wolne.Wszystkie byłyśmy strasznie zmęczone tym tańcem.Julcia zarządziła ,że idziemy się czegoś napić.Wszystkie ją poparłyśmy i powędrowaliśmy do stolika z napojami.
-Chcesz?-zapytała Monika
W ręce trzymała piwo.
-Nie dzięki-zaprzeczyłam-Ja nie piję.
-No niech ci będzie-uśmiechnęła się
Wzięła dużego łyka alkoholu i rozejrzała się po całym pomieszczeniu po czym gdzieś odeszła.Wzruszyłam na to ramionami i napiłam się coli.
-Idę wyrwać trochę Denego na parkiet!-zaśmiała się Julcia przekrzykując muzykę i poszła szukać chłopaka
Odwróciłam się za siebie i okazało się ,że Karla i Dominika też gdzieś wyparowały.No trudno...Już miałam odejść ,ale czyjaś ręka złapała mnie za nadgarstek.Szeroko się uśmiechnęłam i z myślą ,że to która z tych wariatek odwróciłam się.Ku mojemu zdziwieniu to nie była żadna z nich tylko jakiś chłopak.I to nie byle jaki.To był ON.Tylko co go tu sprowadza?
Szybko wyrwałam rękę z jego uścisku i odeszłam.Wiedziałam ,że on pójdzie za mną ,więc wyszłam na taras.On szedł za mną.Ja się zatrzymałam ,a on zrobił to samo.
-Czego chcesz!?-wydarłam się
I tak by mnie nikt nie usłyszał.Muzyka jest za głośna.
-Ciebie-odparł pewny siebie
Spojrzałam na niego krzywo.Prychnęłam pod nosem i odwróciłam od niego wzrok.
-Jest tutaj ten idiota ,prawda?-zapytał ze złością
-Nie twój zasrany interes!Zrozum ,że ja i ty to już przeszłość!Nic nas już nie łączy!-mówiłam patrząc mu prosto w oczy-To ty wszystko spieprzyłeś ,więc miej to sobie za złe ,a nie  teraz mi rozpieprzasz życie!Nie szukam problemów!Jedynym problemem jesteś TY!-wskazałam palcem na niego kończąc mój monolog
-Nigdy więcej tak nie mów!-krzyknął na mnie
Złapał mnie za nadgarstek i mocno ścisnął.Syknęłam z bólu ,ale nie dawałam po sobie tego poznać.Odwróciłam od niego wzrok i nie patrzyłam już na niego czując jak on wzrokiem wywierca we mnie dziurę.
-To co było między nami już nie istnieje-powiedziałam spokojnie
-Ty mnie nadal kochasz tylko nie chcesz się do tego przyznać przez tamtego idiotę-powiedział równie spokojnie co ja
-Nie mów tak o nim-spojrzałam na niego-To jest mój przyjaciel-dodałam
Otworzył już buzię ,żeby coś powiedzieć ,ale ktoś wszedł na taras.Spojrzeliśmy szybko w tamtą stronę i okazało się ,że to Seba i Dawid.Podeszli bliżej do nas i spojrzeli na nas pytająco.
-Idź stąd-nie zważając na tamtą dwójkę próbowałam GO jakoś wygonić
-Nie najpierw mi odpowiedz tylko szczerze-oznajmił
Pokiwałam niepewnie głową i czekałam aż zada mi to pytanie.Dobrze wiedziałam jak ono może brzmieć.Mimo to zgodziłam się..
-To przez niego nie chcesz do mnie wrócić?-zapytał wskazując na Dawida.
Mina Kwiatkowskiego jak i  Seby była zdezorientowana.I co ja mam teraz powiedzieć?Co kolwiem bym nie powiedziała i tak źle się to skończy.
-Nie-zaprzeczyłam niepewnie
-Nie kłam!-podniósł głos
-Nie kłamie!-krzyknęłam
-To podaj mi przynajmniej jeden sensowny powód!Jeden!-krzyknął
-Jesteś nie zrównoważony!Dziewczynę traktujesz jak dziwkę!Zmieniasz je jak skarpetki!Byliśmy razem ,okej i co z tego?Zostawiłeś mnie bez słowa!Wyjechałeś!Nawet nie pomyślałeś w tedy co ja mogę czuć!Myślałeś tylko o sobie!Jesteś przeklętym egoistą!Nie chcę cię znać!-wydarłam mu się prosto w twarz wytykając wszystkie błędy
Spojrzał na mnie wściekły i tak po prostu uderzył mnie.Uderzył mnie w policzek.Upadłam na ziemię i syknęłam z bólu.
On jeszcze nigdy nie podniósł na mnie ręki.Zmienił się.Cholernie się zmienił!
-Pojebało cię stary!-wrzasną równie wkurzony Dawid
-Masz coś do mnie!-zwrócił się do niego ON
-Tak!Po pierwsze dziewczyn się nie bije!A po drugie nie powinno ciebie tutaj być!-mówił pewny siebie Dawid
-Skoro dziewczyn nie wolno....-westchnął i walnął z całej siły Dawida z pięści w twarz
Seba szybko zareagował i złapał Dawida żeby nie upadł.Dawid się wściekł i rzucił się na NIEGO.Podniosłam się szybko z płytek na tarasie i podbiegłam do nich.Razem z Denym próbowaliśmy ich rozdzielić.
-Dawid nie warto!-próbowałam ich jakoś uspokoić-Dawid proszę to się źle skończy!-nalegałam
Oni nie reagowali tylko się bili.Deny złapał tamtego idiotę i trzymał go ,żeby nie rzucił się z powrotem na Dawida.
Ja podbiegłam do Kwiatkowskiego i złapałam go za jedną rękę ,żeby go powstrzymać od kolejnego ciosu.
-Dawid ...nie warto-popatrzyłam mu prosto w oczy
Westchnął ciężko i już nie próbował mi się wyrwać.
-Na ciebie chyba już pora Krystian....

Od Autora:
Jeej rozdział w reszcie się pojawił! ;D
Przepraszam ,że tak przekładałam tą datę dodania rozdziału ,ale jakoś tak strasznie ciężko mi się pisało ten rozdział.W ogóle nie miałam na niego pomysłu.Oby z następnym było lepiej.Wracając...Nie miałam zielonego pojęcia co może dziać się na basenie i tej imprezie.Na basenie było strasznie nudno.Za to na imprezie działo się o wiele więcej i chyba to ta ostatnia część tego rozdziału była najciekawsza.Ale Wy to oceńcie ;*
Zapraszam Was również do zakładki ,,Zapytaj bohatera'' <3
Następny rozdział postaram się aby był ciekawszy.... ♥
Do następnego! 3majcie się! ♥
czytasz-komentujesz=motywujesz

wtorek, 9 września 2014

Rozdział 17

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem

***

-Wszystko wzięłaś?-zapytała dla pewności moja mama
-Tak.
Daniel wziął moją dość sporą torbę z ciuchami i wsadził do bagażnika w samochodzie.Dawid z Laurą coś majstrował przy laptopie ,a ja żegnam się z moimi rodzicami.
-Tylko proszę żadnych głupstw tam nie robić-ostrzegł mnie tata
Czy on mówi o...? Nie raczej tego by nie miał na myśli...nie?
-Tato proszę przestań.Nie mam pięciu lat...poza tym oni nie są w moim typie-zaśmiałam się próbując odwieść go od tej myśli
-Na pewno-prychnęła mama
Aha....
-Dobra ruszta tyłki..jedziemy-do domu wrócił Deny
-No to trzymajcie się-uśmiechnęła się mama
Rodzice mnie mocno uściskali ,a Laura po chwili się do nas dołączyła.
-Dobra ,ja muszę już lecieć-zaśmiałam się kończąc naszego rodzinnego przytulasa
Odsunęłam się od nich i podeszłam do drzwi ,które są otwarte na roścież.Dawid czekał już na zewnątrz na schodach ,a Daniel ze mną i rodzicami byli jeszcze tak jakby w domu.Wyszłam na zewnątrz.Dawid zeszedł po schodach ,a za nim Deny i ja.Moja rodzinka została na schodach i patrzyli się jak wsiadamy do samochodu i odjeżdżamy.

                                                                         ***
-Daleko jeszcze?-powtórzyłam chyba po raz setny to pytanie w ciągu tej godziny
-Ola mówiłem ci ,że do Gorzowa z Wawy jest jakieś cztery godziny-tłumaczył Dawid
-Ale ja chce się już z nimi zobaczyć-odparłam niezadowolona jego odpowiedzią
-Jejku ,ale z ciebie maruda-westchną Deny
-Nie gadaj tylko patrz się na drogę mały lamusku-pokazałam mu język
Jechaliśmy samochodem pięcioosobowym.Daniel za kierownicą ,Dawid obok niego na miejscu pasażera ,a ja za nimi.
-I tak się dzisiaj z nimi nie zobaczysz.Będziemy tam dopiero koło godziny 21-oparł Deny
-Co!?-oburzyłam się-To mam czekać ,aż do jutra?
-Nooo-zaśmiał się Dawid ,wiedząc jak zaczynam wariować od tego siedzenia na dupie bezczynnie
Ogólnie lubię takie długie jazdy samochodem....ale nie dzisiaj ,nie teraz!Ja chcę się już z nimi widzieć ,czy to tak dużo?A jak na złość jeszcze korki muszą być!
-Zostaw!-wydarłam się ,gdy Dawid chciał zmienić piosenkę w radiu
-Ale...
-Nie!-przerwałam mu
-Jeżeli przestaniesz zrzędzić jak stara baba pod kościołem to proszę bardzo-powiedział wszystko na jednym wdechu
Zabrał rękę z małych guziczków i położył ją na swoim kolanie.Zaczął wybijać rytm muzyki i sobie nucić.Nie przeszkadzało mi ,to ,gdyż muszę przyznać ,że lubię jego głos.Fajnie śpiewa i nie da się tego ukryć ,a ci co tego nie doceniają są chyba głusi.Bo jak to mogę inaczej skomentować?
No rozumiem ,że nie każdemu może podobać się jego twórczość ,ale po co od razu wymyślać nie stworzone rzeczy,historyjki i hejtować go.
Pff.....siąść na dupie w domu przed komputerem to i ja umiem.Tacy odważni?Zrobiłam to raz i mogę drygi jak trzeba będzie.Te mało laty z Maka dostały nauczkę i chyba zrozumieli ,że nie ładnie się naśmiewać z kogoś kogo się nie zna.A jak nie to bardzo serdecznie zapraszam na kolejną lekcję kultury.
-Olaaa...
Czyjaś ręka stale machała mi koło twarzy.Szybkim ruchem złapałam ją w nadgarstku i zatrzymałam.Odsłoniłam jego rękę od mojej twarzy dzięki czemu mogłam zobaczyć tego ktosia.
-Jesteśmy na stacji.Musimy zatankować ,a Dawid idzie coś kupić na drogę do żarcia.Chcesz coś ze sklepu?-nawijał Deny....czyli to jego łapska
Spojrzałam na niego niepewnie.Nadal jeszcze nie za bardzo rozumiałam o co chodzi.Tak nagle wyrwał mnie z myśli i mi coś pierniczy.
-Gdzie jest Dawid?-zapytałam ,bo jakoś umknęły mi z głowy jego wcześniejsze słowa
-No w sklepie..
-To ja idę po żelki!-wydarłam się.
W ułamku sekundy nabrałam mnóstwo energii i wybiegłam z samochodu.Zamknęłam drzwi i już chciałam biec dalej ,ale zatrzymałam się ,zęby zlokalizować ,gdzie dokładnie jest ten sklep.Spojrzałam w prawą stronę i od razu rzuciły mi się w oczy charakterystyczne drzwi.Podbiegłam do nich ,a te rozsunęły się w dwie przeciwne sobie strony.Weszłam i odszukałam wzrokiem Dawida.
-Żelki!-krzyknęłam w myślach i podeszłam jak najszybszym krokiem do moich kochanych przysmaków
Wzięłam sobie dwie paczki tych co zawsze kupuję i szłam w stronę kasy.
-Dawaj to ,zapłacę-podszedł do mnie Dawid
Wyciągnął rękę w moją stronę czekając ,aż podam mu żelki.
-Zapłacę sama-nie zgodziłam się
-Oj nie bądź taka.Dawaj ja zapłacę i jedziemy dalej-podszedł bliżej i wyrwał mi z reki dwie nie duże paczki
-Niech ci będzie.To ja idę już do samochodu ,okej?-zapytałam
Nie czekając na odpowiedź odeszłam ,a Kwiatek poszedł w przeciwną stronę.

                                                                           ***

Czułam lekkie szturchanie w prawe ramie.Zignorowałam to i dalej próbowałam spać.Jednak ktoś nie dawał za wygraną.Wiem ,że to któryś z tych idiotów.Tylko co ja im takiego zrobiłam?Ja chcę spaaać!
Leniwie otworzyłam ozy i zamrugałam kilka razy ,żeby lepiej widzieć.Rozejrzałam się po samochodzie i jedyne co widziałam to ciemność.No czemu tu się dziwić? Zapewne już dojechaliśmy ,a z tego co mówił Deny kilka godzin temu mogę wywnioskować ,że już jest nawet późno.
-Nie śpię-jęknęłam
Wiedziałam ,że jego celem było obudzenie mnie ,więc dałam mu jasno do zrozumienia ,że wstałam.
-Nareszcie..-westchnął zadowolony Dawid
Przetarłam jeszcze raz oczy i ziewnęłam rozciągając się.
-Dobra wysiadaj-przy drzwiach od samochodu zjawił się Daniel-Torby już zaniosłem do domu.A teraz sio ,bo ja też jestem już zmęczony-zarządził Deny
-Nie gorączkuj się tak-rzuciłam w jego stronę i wysiadłam
-Nawet półżywa jesteś w stanie komuś dogryźć-wywnioskował Dawid
-No popatrz..chyba znalazłem twoją podobiznę-zaśmiał się Daniel
-Stój dziób matole!Ja jestem jedyny w swoim rodzaju-zaprotestował Kwiat
-Taa... jako jedyny potrafisz zepsuć telefon swoim dotykiem-zaśmiałam się złośliwie i po woli podeszłam do drzwi od domu rodziców tego ''jedynego w swoim rodzaju''.
Czekałam ,aż Dawid skończy mamrolić z Danielem na jakiś mi nieznany temat.Po chwili podbiegł do mnie Kwiatkowski i tak po prostu chwycił za klamkę i otworzył drzwi.
-Jesteśmy!-wydarł się na cały domu
Do korytarza weszli rodzice Kwiatka.Spojrzeli najpierw na niego ,potem na mnie i znowu na niego.
-Poznajcie Ole.Ola poznaj moich rodziców-Dawid powiedział kilka standardowych słów
-Dobry wieczór-posłałam im przyjazny uśmiech
-Dobry wieczór-odpowiedzieli jednocześnie i odwzajemnili gest
-To my będziemy już iść do mnie do pokoju-oznajmił Dawid
Pociągnął mnie za nadgarstek w głąb domu.Otworzył jedne z drzwi i weszliśmy do pomieszczenie.To zapewne jego pokój....Zamknął drzwi i chyba już zmęczony klapnął na łóżko.
Już miałam się odezwać ,ale drzwi do pokoju się uchyliły.
-Jesteście może głodni?
Zza drzwi wyłoniła się miła twarzyczka mamy Dawida
-No trochę.....bardzo-odparł uśmiechnięty Kwiatek
-To ja zaraz wam coś zrobię-uśmiechnęła się do nas i już miała zamykać drzwi ,ale ja zatrzymałam
-Nie trzeba ,na prawdę.Pójdziemy i sami sobie zrobimy coś.Inaczej Dawid nigdy nie nauczy się samodzielności-zaśmiałam się widząc minę Kwiatkowskiego
-Ale dla mnie to żaden problem.Wy sobie odpoczywajcie ,a ja zaraz przyniosę-zarządziła mama Dawida
Tym razem już mi się nie udało i pani Agnieszka wyszła zamykając za sobą drzwi.

                                                                           ***

-Muszę ci coś powiedzieć-zaczął Dawid-Ale to jest naprawdę cholernie ważne.
-No dajesz-pogoniłam go
-Jestem dobry w łóżku-w jego głosie dało się odczuć powagę
-Co?-mocno się zdziwiłam
-Śpię zawsze po swojej stronie ,nie zabieram kołdry i nie chrapię-powiedział jak gdyby nigdy nic
-Jezu Dawid..-zaczęłam się śmiać-Ale ty głupi jesteś!
Walnęłam go poduszką.
Leżeliśmy u niego w pokoju.Kładąc się mieliśmy zamiar iść spać ,ale potem jakoś nam się odechciało i dostaliśmy jakiejś padaczki.Nawet nie wiem jak to ująć w słowa.
-Dawid jesteś taki gorąc.Weź przystopuj z tą urodą-mówiłam na żarty
-Ola zostań moją żoną.Byśmy tworzyli świetną parę.Ja przystojny ty brzydka.Ja gorący ,do ciebie lepiej się nie zbliżać-mówił ze śmiechem
Wybuchliśmy śmiechem.Wciągnęłam telefon z pod poduszki i spojrzałam na wyświetlacz.O matko już 2:28.
-Daj trochę kołdry!-oburzyłam się
Pociągnęłam za jeden koniec poszewki.Udało mi się zabrać Kwiatkowskiemu trochę kołdry.
-Ej no teraz mi jest zimno!-krzyknął
Zaczął wyrywać mi kołdrę ,ale na szczęście szybko na to zareagowałam i przygniotłam ją swoim ciężarem.
-Jak ci zimno to się ubierz-zaśmiałam się
-A co jeżeli ja wolę moją cieplutką kołdrę?-bardziej oznajmił niż zapytał
-Musisz zasłużyć-wystawiłam mu język
Nic nie powiedział tylko wstał z łóżka i stanął na krześle na przeciwko łóżka.Ze zdziwieniem przyglądałam się temu co robi.

Niech gasnął dni ,Szepty drżą 
A Ty...
Prowadź mnie ,milcząc rozpal sny
Tak bardzo chcę w myślach Twych.. już być
Czuć oddech Twój
Chwytać każdy zmysł

Zaczął śpiewać jakąś piosenkę.Znam ją tylko....jak ona się nazywała?

 Teraz wiem ,tak już jest 
Jesteś częścią mnie
Każdym dniem ,każdą z chwil
Jesteś częścią mnie

Ładnie się ukłonił i zszedł z krzesła.Podszedł do łóżka i usiadł po turecku.
-I co zasłużyłem?-zrobił maślane oczka
Zaśmiałam się cicho pod nosem i odparłam krótkie:
-Nie.
-Ej no ,ale wydzierałem się na cały dom ,a ty mówisz ,że nie zasłużyłem?Ja się tak nie bawię-Założył rękę na rękę.
-Obrażalski-parsknęłam 
Odwróciłam się do niego tyłem i otuliłam kołdrą.Miał rację jest bardzo cieplutka.Z tego co mi się wydaje to już leży ,tyle ,że bez kołdry.
-No dobra ....masz-westchnęłam
Okryłam go kołdrą ,a uśmiech od razu zagościł na jego buźce.Zaśmiałam się cicho pod nosem i wtuliłam w poduszkę.

                                                                         ***

Otworzyłam leniwie oczy.Zamrugałam kilka razy ,żeby przystosować się do światła jakie padało przez okno do pokoju.Podniosłam się do pozycji.Przetarłam oczy i rozglądając się po pokoju ziewnęłam.Spojrzałam na lewą stronę łóżka.Nie zastałam tam Dawida ,więc pewnie już nie śpi.Właśnie!Która już godzina?
Szybko włożyłam rękę pod poduszkę i wyciągnęłam z pod niej mój telefon.Włączyłam go ,a wyświetlacz telefonu się rozjaśnił.Spojrzałam na cztery ukazane na min cyferki.Co!?13:47!?
Szybko zerwałam się z łóżka i podbiegłam do mojej czarnej torby z ciuchami.Zważając na pogodę wyciągnęłam z niej jakieś lekkie ciuchy.Ubrałam się jak najszybciej mogłam.Bałam się trochę ,że ja będę bez koszulki i ktoś wejdzie.W związku z tym z ubieraniem poszło bardzo szybko.Na szczęście w pokoju tego kochanego idioty jest wielkie lustro przymocowane do szafy.Wyciągnęłam moją kosmetyczkę i zrobiłam leciutki ,prawie nie widoczny makijaż.
Rzuciłam moją piżamkę i kosmetyczkę na krzesło ,po czym wyszłam z pokoju.Nie orientuję się za bardzo co gdzie jest ,bo przecież jak to na Dawida przystało nie powiedział mi wczoraj.Jednak szybko odnalazłam kuchnię i weszłam do niej.
-Dzień dobry-przywitałam się z mamą Kwiatka
-Dzień dobry.Siadaj.Dawid zaraz przyjdzie.Poszedł do sklepu po świeże pieczywo-posłała mi szeroki uśmiech
Odkręciła się na chwilę do mnie tyłem i z blatu wzięła dwa kubki z gorącą herbatą.Jeden postawiła przede mną ,a drugi cały czas trzymała w uścisku.
-Dziękuję-szeroko się uśmiechnęłam
Zawsze rano siadałam z mamą i piłyśmy herbatkę rozmawiając przy tym na wszelakie tematy.
-Mogę cię o coś zapytać?-Pani Agnieszka usiadła na przeciwko mnie
-Oczywiście-odparłam
Szczerze?Bałam się jakie to będzie pytanie.Mina mamy Dawid była ...kurczę jak by to określić...poważna?Tak to chyba dobre słowo.
-Ty i Dawid..-zaczęła-Wy jesteście razem?
-Nie-zaśmiałam się-Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Rozumiem-pokiwała głową-Przepraszam za to pytanie ,ale po prostu jakoś to mnie męczyło od wczoraj-posłała mi przepraszający uśmiech
-Na prawdę ,nie szkodzi-zapewniłam
Podmuchałam troszkę w kubek pełen gorącej cieczy ,a następnie upiłam łyka.
-Siemka śpiochu!-do kuchni wparował Dawid z siatką w ręku
-Cześć-zaśmiałam się
-To ja zabieram się za śniadanie-oznajmiła mama Dawida i wstała od stołu
-A gdzie tata?-zapytał Kwiat
-Pytasz się już o to dzisiaj setny raz-westchnęła pani Agnieszka kiwając głową-No w pracy...
-A okej...jakoś mi to z głowy wyleciało-odparł

                                                                             ***

-Daleko?-mruknęłam zniecierpliwiona
-Nie-odpowiedział Dawid
Szliśmy dopiero jakieś pięć minut dopiero ,a dla mnie to jak wieczność.Ja chcę już spotkać tamtych kochanych wariatów.
Weszliśmy do jakiegoś parku i szliśmy dość szybkim tempem.Na trawie bawiły się jakieś dzieci...może z 10 ,11 lat?Szliśmy dalej.W końcu skręciliśmy w prawą stronę.Od razu moją uwagę przykuła grupka ludzi.Jeżeli widzę to właśnie oni!Z każdym krokiem byliśmy coraz bliżej.Sebastian wskazał w naszą stronę ręką.Wszystkich wzrok powędrował na nas.Dziewczyny z piskiem zaczęły biec w naszą stronę.Zaśmiałam się i rozłożyłam ręce ,aby po chwili wpadły w moje ramiona te cztery wariatki.
-Ola!Jak ja cię dawno nie widziałam!-krzyczała mi do ucha Karla
-Ja ciebie też-zaśmiałam się
Chłopaki wstali z ławki i podeszli do nas.Dawid został napadnięty przez Julkę i Monikę.Chłopaki podeszli do nas i teraz także oni odcinali mi dopływ powietrza.Ratunkuuu....
-Wystarczy już ,bo mnie uduście-zaśmiałam się

                                                                             ***

W Gorzowie jest jakby inaczej.Chodząc po ulicy ludzie się tak na nas nie gapią.Zdarza się ,że ktoś pokaże ręką w naszą stronę ,ale to chyba tylko tyle.Znając życie w Warszawie to już może by nas gonił tłum fanek ,a tu?Spokój.Już chyba wiem dlaczego Dawid lubi tu tak wracać.
-Jakie macie plany na jutro?-zaczęła Dominika
-A jeszcze nie wiemy-odparł Dawid
-W takim razie jutro jak wrócimy ze szkoły idziemy na basen-oznajmiła Domi
-Jestem za!-ucieszyłam się
-To my wpadniemy do was do szkoły i z tamtąd pójdziemy-zarządził Kwiatkowski
-Oki-zgodziła się Julka
Czyjś telefon dał o sobie znać.Jak się okazało był to telefon Dawida.Wyciągnął go z kieszeni i odblokował.Jego mina była zdezorientowana po odczytaniu wiadomości.
-Co jest?-zapytałam
Dawid bez słowa wyciągnął do mnie rękę z telefonem w dłoni.Spojrzałam na niego zdziwiona i niepewnie chwyciłam to małe ustrojstwo.

Od: Numer nieznany
Ona jest moja.

Od Autora:
Można powiedzieć ,że ten rozdział jest kilka godzin wcześniej niż planowałam :)
Piszę Wam to chyba pod każdym rozdziałem ,ale ten rozdział też mi się wydaje nie za ciekawy :/
iii jeszcze jedno .. :*
Zapraszam Was do zakładki ,,Zapytaj bohatera'' .A tak w ogóle to ,czy ta zakładka w ogóle jest potrzebna na tym blogu?Widzę ,że nie chętnie do niej zaglądacie.Poprawka-w ogóle nie zaglądacie.Jak myślicie?Zostawić czy dać sobie z nią spokój?
Napiszcie mi w komentarzu co o tym sądzicie.Nie chcę ,aby ta zakładka nie potrzebnie walała się no blogu.
Aaa i jeszcze coś!Zapomniała bym xD
Jeżeli ktoś jest ciekawy co do nominacji jakie dostałam to proszę uzbroić się w cierpliwość.Jest ich aż cztery ,a ja nie mam czasu.Także ten....W tym lub następnym tygodniu już powinien pojawić się post dotyczący nominacji :)
Jest już ponad 100 komentarzy! Dziękuję! <3
Ps.Przepraszam za błędy ;*
3majcie się miśki! <3
czytasz=komentujesz=motywujesz

czwartek, 4 września 2014

Rozdział 16

Jest już ten mój ubłagany tydzień!
Za dwa dni kończy się trasa!Jeej już nie mogę się doczekać ,aż zobaczę te trzy moje kochane mordeczki!Saszi ostatnio zdała mi relacje z jednego z koncertów.
Podobno do Dawid nogi przyczepiła się jedna z fanek i nie chciała go puścić.Ochroniarze próbowali ja zabrać ,ale ona tak mocno trzymała się jego nogi ,że nic nie dało się zrobić.W końcu Dawid wziął sprawę w swoje ręce i pogadał z nią , ona nie chętnie puściła jego nogę.
Jak Saszanka mi to opowiadała to myślałam ,że z krzesła spadnę.Mama siedziała wtedy w kuchni ,a ja razem z nią tyle ,że przez fona gadałam.Gdy się zaczęłam śmiać jak głupia patrzyła się na mnie dziwnie co mnie jeszcze bardziej bawiło.
O niech oni już wracają!Nudo się trochę bez nich zrobiło.A w dodatku wszyscy są w Gorzowie.No oprócz Kingi,Marleny,Kuby i Konrada.Z nimi to się dzień w dzień widzę.
Jutro już jest wycieczka.Wyszło na moje.Nie jadę.Cała czwórka moich kochanych przyjaciół cały czas drążyła ten temat.Jednak byłam nie ugięta i postanowiłam ,ze nie jadę.Wolę pojechać do Gorzowa.Jeszcze tylko wtorek,środa i jedziemy!
-Ola pójdziesz ze mną na spacer?-poprosiła mnie Laura wchodząc do mnie do pokoju-Dawno nie byłyśmy na wspólnym spacerku.
-Jasne!Leć ubieraj buty ,a ja zaraz zejdę-posłałam jej największy uśmiech na jaki tylko mnie stać.
Dziewczynka z bananem na twarzy wybiegła z pokoju.Zaśmiałam się pod nosem i pokręciłam głową.Wzięłam telefon do ręki i podeszłam do lustra znajdującego się nad komodą.Poprawiłam ręką włosy i zeszłam na dół.
-Gotowa?-zapytałam
-Tak.
Założyłam moje czarne vansy na nogi i wyszliśmy z domu.
Przeszliśmy kilkanaście metrów i weszliśmy w park.Do tego parku chodzę z Laurą od zawsze.To jest nasza taka rutyna.Ale od nie dawna rzadko chodzimy.Od stycznia byliśmy tylko kilka razy.Ja nie miałam czasu ,a Laura miała jakieś wycieczki,wyjścia szkolne albo po prostu nie chciało się jej.Teraz musimy to nadrobić.
-Ola ,a pójdziemy do kina na ,,Violetta:Koncert''?-zapytała idą koło mnie
-No pewnie-zgodziłam się bez wahania-To jest ten serial co oglądasz ,tak?
-Yhym-mruknęła-To pójdziemy?-upewniła się
-Jasne ,tylko kiedy to jest?
-W maju-odparła z bananem na twarzy
-Aa to jeszcze miesiąc mamy-zaśmiałam się
-No tak ,wiem.Ale pytam teraz ,bo potem jeszcze coś sobie zaplanujesz i mnie nie weźmiesz-wytłumaczyła bawiąc się swoimi włosami
-Spokojnie zabiorę cię-zapewniałam
Spacerkiem chodziliśmy po parku ,a Laura opowiadała mi o tym serialu.Z tego co zrozumiałam to jest o jakiejś dziewczynie która żyje na walizkach.Pewnego dnia wraca do swojego rodzinnego miasta i zaczyna wszystko od nowa.Nie spodobało mi się to ,że ta główna bohaterka jest niezdecydowana.Chodzi o chłopaka ,a raczej o dwóch.Jednemu mówi ,że go kocha ,a z drugim się całuje.I gdzie w tym jest jakiś sens? Ja go nie widzę.No ,ale okej ,dzieciaki oglądają to i mają frajdę ,więc więcej się nie wypowiadam.
-Berek!-wrzasnęła Laura
Klepnęła mnie w rękę i zaczęła uciekać po parku.Biegłam za nią i tak właśnie zaczęła się zabawa w ganianego.Co chwilę kto inny gonił.Schowałam się za drzewem ,gdy Laura się odwróciła w przeciwną stronę.Stałam tak z kilka sekund ,aż poczułam ,że ktoś na mnie skacze.Nie uniknione było zderzenie z ziemią.Ze śmiechem leżałyśmy na dość ciepłej od słońca ziemi.Po kilku minutowym napadzie śmiechu ogarnęłyśmy się.Usiadłyśmy w cieniu pod drzewem i zaczęliśmy sobie rozmawiać o różnych rzeczach.
-Ola?-usłyszałam wołanie mojego imienia
Spojrzałam przed siebie ,ale nikogo tam nie zastałam.Potem zerknęłam w lewo ,ale tam też nikt nie stał ,w ostatnim kierunku jakim spojrzałam to prawa strona.Tam stał jakiś chłopak.Skądś  go kojarzę.....zaraz chwila!
-Tomek?-zdziwiłam się
Chłopak patrzył na mnie z szerokim uśmiechem.Czyli to on?To jest Tomek?
-No-zaśmiał się-Myślałem ,że już mnie nie poznasz.
Usiadł na przeciwko mnie i mojej siostry koło drzewa.
-A ta śliczna istotka ,to kto to?-zapytał spoglądając na Laurę
-To moje siostra ,Laura-przedstawiłam ją-A w ogóle to co tu robisz?-zaciekawiłam się
-Przechodziłem tędy i cię zauważyłem ,więc podszedłem-wytłumaczył
-Yhym ,rozumiem.
-A ten twój głupi kolega z klubu.....
-O kim on mówi?-przerwała mu Laura patrząc na mnie
-A Dawidzie-zaśmiałam się wiedząc jaki mu zaraz wykład przedstawi moja zwariowana Kwiatonatorka
-Ty jesteś głupi.On jest przystojny i ma boski głos ,a ty w porównaniu do niego to zero lamusie-wypaliła
Tomek patrzył na nią zamurowany ,a ja myślałam ,że zaraz wybuchnę.Przysięgam ,usłyszeć to z ust małej dziewczynki...bezcenne.
-Nie chce być nie miła ,ale na nas już czas-podniosłam się z ziemi przerywając tą dziwną sytuację
-Okej ,aby mam jeszcze jedną prośbę-zaczął-Dasz mi swój numer?
-Jasne-zgodziłam się
Tomek podał mi swój telefon ,wpisałam w nim dziewięć cyferek i zapisałam w kontaktach ,,Ola''.Oddałam mu telefon ,upewniając się jeszcze przed tym czy podałam mu dobry numer.
-Okej ,dzięki-uśmiechnął się
-No..-przeciągnęłam-To pa-pożegnałam się-Laura wstawaj ,idziemy już.

                                                                         ***

Ajajajaja!Ale się cieszę!Ten dupek jak na razie mnie nie zaczepia ,Tomek okazał się całkiem spoko.No może minusem jest to ,że ja się mu chyba podobam.Ale okej nie ważne....najlepsze jest to ,że....dzisiaj kończy się trasa!Wracają wieczorem!Zaraz umrę z niecierpliwości...!
Do szkoły chodzić już nie muszę.Byłam te dwa dni przez ,które była wycieczka ,a teraz mam kilka dni wolnego!A wiecie co jest jutro?Dzień wyjazdu do Gorzowa!
Będę tam cztery dni!Jedziemy w czwartek ,a wracamy w niedzielę.Będzie mega!
W pokoju już ogarnęłam.Trzeba było się w końcu uporać z tym bałaganem.Nie mogłam niczego znaleźć.Mama chciała mi posprzątać ,ale znając życie potem bym nie wiedziała co gdzie jest.W sumie to bez różnicy...Nawet jak sama sprzątam to czasem się zdarza ,że nie wiem ,gdzie odłożyłam daną rzecz.No właśnie!Gdzie jest mój telefon!!?Dopiero ,go kładłam na biurku!Jak to możliwe?Jakaś klątwa padła na mnie ,czy co!?
Przeszukałam cały pokój ,ale ani śladu mojego kochanego telefonika.A może jest w salonie albo w kuchni!Wybiegłam z pokoju i zbiegłam najpierw do salonu.Przekopałam wszystkie możliwe kąty i nigdzie go nie ma!
-Maaamo!-wydarłam się a cały głos
-Co znowu?-weszła do salonu i patrzyła na mnie wyczekująco
-Gdzie jest mój telefon!?-znowu się wydarłam ,a mama się skrzywiła przytykając uszy
-No przecież trzymasz go w ręce..-odparła wyraźnie poirytowana
Spojrzałam zdezorientowana na moją zaciśniętą rękę i..rzeczywiście telefon trzymam w ręce!Jej zaczyna przerażać mnie poziom mojej inteligencji,
-W takim razie już wszystko okej-pokazałam jej szereg ząbków i poszłam do kuchni
Nalałam sobie wody do szklanki i upiłam kilka łyków.Podeszłam do lodówki i zerknęłam po kolei na wszystkie półki.Na nic z tych rzeczy nie mam  ochoty....Zamrażarka!A może są lody?
-Oby-mruknęłam sama do siebie
Otworzyłam drzwiczki i wysunęłam rękę do zimnego ''pudła''.Przegrzebałam kilka kącików ,aż w końcu natrafiłam na ..loda!
-Ola chodź tutaj natychmiast!-krzyknęła mama
Otworzyłam szybko loda i wyrzuciłam papierek do kosza pod zlewem.
-A gdzie jesteś!?-krzyknęłam wychodząc z pomieszczenia
-Na górze!
Weszłam leniwie po schodach i stanęłam na korytarzu.Podniosłam głowę wyżej i zobaczyłam jak mama stoi z założonymi rękami przy wejściu do mojego pokoju.Wzruszyłam ramionami i dalej zajadałam się lodem idąc w jej stronę.
-Co?-zatrzymałam się koło niej
-Co to ma znaczyć?-wskazała ręką nie zadowolona na wnętrze mojego pokoju
-Nie rozumiem.
-Miałaś posprzątać-była zła
-No i posprzątałam....ale potem znowu nabałaganiłam-wyszczerzyłam się
-To proszę to posprzątać-rozkazała i poszła w stronę schodów ,a potem zaczęła po nich schodzić
-Ale maamo..!
To chyba nic nie da.A więc ..witaj kochany pokoiku.Zaraz tak cię odpicuję ,ze mama umrze z zachwytu.

                                                                     ***

Założyłam miętowe trampki i dosłownie wybiegłam z domu.Niestety zatrzymała mnie furta.Szybko ją otworzyłam ,a potem już nawet nie patrząc czy jest zamknięta ,czy nie biegłam przed siebie.Za kilka minut zobaczę moje kochane mordeczki!Dobiegłam do przejścia dla pieszych.Pośpiesznie się rozejrzałam w obydwie strony.Gdy stwierdziłam ,ze nic nie jedzie szybko przebiegłam na drugą stronę.Jeszcze tylko jakieś trzy może cztery minuty drogi...chociaż w sumie w takim tempie jakim biegnę teraz to będzie jak w mgnieniu oka.Skręciłam w prawą stronę i wbiegłam na osiedle.Zwolniłam trochę i usiadłam na łowce przy samym parkingu na którym już za chwilę powinien zjawić się duży czerwony bus.
Jeszcze trochę sapałam ,ale mój oddech po woli wraca do normy.Usiadłam na ławkę i wpatrywałam się czujnie na podjazd parkingu.
-Aaaaa!-wrzasnęłam podekscytowana i zerwałam się z miejsca
 Czerwonym bus zajechał na parking i zatrzymał się mi przed nosem.Uśmiech na pół twarzy pojawił mi się automatycznie.Cieszyłam się jak głupia.Jeszcze gorzej jak Laura ,gdy wspomni się jej o Kwiatkowskim.Nie mogłam ustać w miejscu ,aż w końcu drzwi się otworzyły ,a z nich wyskoczył Deny.
-Daniel!-krzyknęłam
Rzuciłam się na niego i zaczęłam go tak mocno ściskać ile tylko miałam siły.
-Ej ,bo mnie udusisz-zaśmiał się
-Tak za wami tęskniłam!-wrzasnęłam kompletnie nie w temacie
-Widzę właśnie-odpowiedział mi rozbawiony głos czerwonowłosej
-Saszan!!
Podbiegłam do niej i rzuciłam się na nią przez co wylądowałyśmy na kostce na parkingu.Zaczęłyśmy się śmiać i mocno przytulać.
-A gdzie Dawid?-zapytałam podnosząc się z z chłodnawej kostki
-W busie-zaśmiał się Deny
-Aaaa!-wydarłam się
Dosłownie wskoczyłam do busa i przeczesałam wzrokiem wszystkie siedzenia.Ludzie z zespołu jeszcze siedzieli i coś robili.Był też Igor siedział na samym i coś ogarniał na telefonie.Podbiegłam szybko na tył busa i ujrzałam Dawida.....smacznie sobie spał na tyłach ,a Igor siedział obok niego i kompletnie się nim nie interesował.Przecież on nie może tu spać.Trzeba go obudzić i niech idzie już do domu.
-Jak tam podróż?-zapytałam na ,,dzień dobry''
-Było zajebiście do puki Kwiatkowski nie usną-zaśmiał się patrząc w jego stronę
-No właśnie widzę-odwzajemniłam gest-Czekaj..
Wyciągnęłam z kieszeni telefon ,odblokowałam go i włączyłam aparat.
-Co ty robisz?-zdziwił się Igor
-Nie widać?..Zdjęcie-powiedziałam jak by to była najoczywistsza rzecz na świecie
Nacisnęłam malutki aparacik na wyświetlaczu mojego telefonu.Zdjęcie było już zrobione ,więc pokazałam je Igorowi:


-Jakie to słodkie-westchnęłam gapiąc się na zdjęcie
-Bujasz się w nim czy co?On jest brzydki jak moje buty z zeszłego lata-udawał poważnego po czy wstał i zaśmiał się cicho pod nosem
-Dobra Kwiatkowski trzeba cię jakoś obudzić-powiedziałam sam do siebie
Usiadłam z brzegu fotela.Bliżej jego nóg i zaczęłam go szturchać.Nic to jednak nie dawało.Dalej go szturchałam za ramie i krzyczałam mu do ucha.Jejku jaki on ma twardy sen.
-Ej niech mi ktoś pomoże!-krzyknęłam ,a po chwili w busie zjawił się Deny
-Co tam?-zaśmiał się widząc moją nie zadowoloną minę
-Weź coś zrób.On w ogóle nie chce wstać-wyżaliłam się
-Znam na to dobry sposób-odparł
Poszedł na przód busa.Dopiero teraz zauważyłam ,że w środku zostałam już tylko ja,śpiący Dawid i Daniel.No właśnie...Deny popstrykał jakieś guziki.Nagle Dawid się zerwał i podskoczył przerażony ,gdy usłyszał strasznie głośną muzykę.
-Deny wystarczy!-próbowałam przekrzyczeć muzykę
Chyba zrozumiał ,bo muzyka po chwili zamilkła.
-Daawid!Wreszcie się mogę z tobą przywitać!-krzyknęłam uradowana
Mocno go przytuliłam ,a on odwzajemnił uścisk.Trwaliśmy tak chwilę ,aż w końcu Kwiatek się ogarną i poszliśmy do jego mieszkania.

Od Autora:
Ten rozdział jest straaasznie nudny.Wiem to i przepraszam...
Następny rozdział postaram się aby był dłuższy i ciekawszy ;)
Pierwszy rozdział w roku szkolnym......
i co podoba Wam się? ;*
Jak w szkole?Były już jakieś przypały?Macie już uwagi czy coś? xD
Piszcie do mnie śmiało ,chętnie poczytam :D
A teraz....
Baaardzo dziękuję za nominację! ;D Nie wiem kiedy dodam post z tym związany ,ale na 100% pojawi się ;)
Jeżeli jest tu na tym blogu kto kolwiek kogo bloga czytam chciałam poinformować ,że czytam legularnie Wasze blogi ,co jedynie z komentowaniem jest gorzej.Wiecie nie daje rady ,ale jeszcze troszkę i uporam się z tym.Pierwszy tydzień ,więc muszę być grzeczna inaczej nici z rozdziałów...mianowicie rodzice nie zapłacą za neta xD
To do następnego! Czekam na wasze komy ,piszcie mi co ciekawego dzieje się u Was w szkole ;*
3majcie się! <3
czytasz=komentujesz=motywujesz

sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 15

-Chodź szybko teraz matma!
Marlena pociągnęła mnie przez korytarz ,aż pod salę nr. 115.Weszłyśmy do klasy tuż przed samym Panem Groda.Odetchnęłam z ulgą i usiadłam na swoim miejscu.Marlena zrobiła to samo ,a lekcja się rozpoczęła.
Miałyśmy farta ,że byłyśmy pierwsze od naszego nauczyciela.On jest surowy jeżeli chodzi o spóźnianie się.Zawsze to się kończy zostawaniem po lekcjach ,a ja nie mam zamiaru siedzieć w klasie przez następną godzinę.
W tym tygodniu nasza wychowawczynie powie nam dokładnie co i jak w związku z wycieczką do Szwecji.Szczerze to nie wiem ,czy mam ochotę jechać na tą wycieczkę.Z tego co mi wiadomo to jeżeli nie jedzie się na wycieczkę to przynajmniej dwa razy trzeba być w szkole podczas tego ,gdy inni będą w Szwecji.To nie jest takie złe..Wycieczka jest chyba na sześć dni.Trochę wolnego nikomu jeszcze nie zaszkodziło ,prawda?
-Dziękuję ,możecie się spakować-oznajmił nauczyciel matmy
Wszyscy wykonali jego polecenie ,a po chwili można było usłyszeć dzwonek oznajmiający ,że to koniec tej lekcji.W przypadku mojej klasy to ostatnia lekcja była dzisiaj ,więc możemy zbierać się już do domu.Wyszłam z klasy i nie czekając na przyjaciół popędziłam do szatni.Jest już ciepło ,więc nie noszę kurtki.Śnieg już dawno znikł z czego bardzo się cieszę.Zmieniłam buty szkolne na moje kochane czarne vansy i złapałam za pasek od torby.
-Ej Ola ,gdzie tak pędzisz?-krzyknęła za mną Kinga
-Dawid dzisiaj wyjeżdża w trasę muszę się z nim pożegnać!-krzyknęłam
Kilka osób spojrzało na mnie z miną typu: WTF? Szczerze mam to ,gdzieś.W szkole nikt nie wie ,że przyjaźnię się z nim.No może ci co sami się dowiedzieli ,ale tak to nikt.W sumie to cieszę się.Dziewczyny ode mnie z klasy są zabujane w Kwiatkowskim.Chłopaki jednak go nie trawią.No może oprócz Konrada i Kuby.
-Dzisiaj!?-zdziwiła się
-Dzisiaj!-powtórzyłam
I tak zakończyła się nasza rozmowa.
Wybiegłam szybko ze szkoły.Mijałam ludzi nawet nie patrząc kto koło mnie przechodzi. Chciałam zdążyć ,żeby pożegnać się z Danielem i Dawidem.Nie będzie ich dwa tygodnie.Ale będę tęsknić za tymi wariatami!
Po nie wielkich schodkach dobiegłam do drzwi od mojego domu i je otworzyłam kluczem.Z tego co wywnioskowałam nikogo jeszcze nie ma.Nie ściągałam już butów ,tylko jak najszybciej wbiegłam na górę do mojego pokoju.Rzuciłam torbę na łóżko i z powrotem zbiegłam na dół.Sprawdziłam czy mam telefon w kieszeni.Jest.Złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi.Zamknęłam je za sobą na klucz i wymierzyłam sobie kierunek-osiedle Kwiatkowskiego.

Cała zdyszana dobiegałam już do miejsca w którym stał czerwony bus ,a przy nim moi przyjaciele.Zatrzymałam się przy nich i starałam się jak najszybciej uregulować mój oddech.Najważniejsze ,że wyrobiłam się z czasem ,bo z tego co widzę to powoli pakują się już do busa.
-Cześć-przywitałam się ,gdy mój oddech był już w miarę normalny
-Wyglądasz jakbyś maraton przebiegła-zaśmiał się Dawid
-Ciebie też miło widzieć-spojrzałam na niego lekko zła
To ja biegłam od mojego domu aż tutaj ,żeby się z nim pożegnać przed trasą ,a ten naśmiewa się z tego jak wyglądam?Dziękuję za takich przyjaciół.....czujecie sarkazm?
-Cześć ,już jestem-usłyszałam za sobą czyjś głos
Odwróciłam się ,a moim oczom ukazała się moja kochana czerwonowłosa wariatka.Czyli ona też jedzie z nimi w trasę?
Posłałam jej szeroki uśmiech i pomachałam ręką.Saszan do nas podeszła i uściskała po kolei.
-A kiedy dokładnie wracacie?-zapytałam
-9 kwietnia-odpowiedział Daniel
-Dzwońcie jak będziecie mieli czas-powiedziałam równo z Dominiką
Spojrzałyśmy na siebie i tak trwałyśmy przez jakąś sekundę.Nasi przyjaciele zaczęli się z tego śmiać.My dołączyliśmy do nich ,ale moją uwagę odwróciło coś czego się w tym momencie nie spodziewałam ..a raczej KTOŚ.
-Czego tu szukasz?-spoważniałam patrząc na osobę stojącą za Sebastianem
Wszyscy się odwrócili i spojrzeli na chłopaka o którym staram się zapomnieć.Raz mi się udało ,to drugi raz mi nie wyjdzie? Niech tylko nie pokazuje mi się na oczy.Czy o tak wiele proszę?
-Ciebie-patrzył na mnie
-Mnie?Niby po co?Chyba dałam ci jasno do zrozumienia ,że nie chce mieć nic wspólnego z tobą!-podniosłam ton i patrzyłam na niego z nienawiścią
Czy moi przyjaciele muszą się na to wszystko patrzeć?Myślałam ,że uda mi się i nigdy GO nie poznają.Przeliczyłam się...
-Wiem ,że źle zrobiłem.Ale sama kiedyś powiedziałaś ,że każdy zasługuje na drugą szansę.Nie pamiętasz?Może ci przypomnę.To było wtedy..
-A może ja ci coś przypomnę!?-przerwałam mu-To co ci mówiłam jak sam powiedziałeś było kiedyś.Tak ,zgodzę się z tobą ,że każdy zasługuje na drugą szansę.Każdy tylko nie Ty!Nie po czymś takim...-wypomniałam
Oderwałam wzrok od jego osoby i spojrzałam na przyjaciół.Przyglądali się nam ze zdziwieniem.Ale co ja poradzę?Nigdy im nie mówiłam o mojej przeszłości.Przynajmniej o tych chwilach ,których nie chce pamiętać.
-Kiedyś byłaś inna-wypalił
-I kto to mówi....-prychnęłam złośliwie
Zapadła cisza.Wiedziałam ,że On chce coś jeszcze powiedzieć ,ale nie wie jak zacząć.Nie mam ochoty na rozmowę z nim.Jeszcze trochę ,a łzy zaczną mi się zbierać.
-Chyba lepiej będzie jak sobie pójdziesz-błądziłam wzrokiem po osiedlu
Przeszedł obok mnie ,ocierając się o moje ramie.Tfuu...jakie to dziwne poczuć jego dotyk po tak długiej rozłące.Co było..minęło.Moje uczucia do niego pękły jak mydlana bańka.
-Wszystko okej?-wyrwał mnie z przemyśleń głos Julki
-Tak...-odpowiedziałam po chwili namysły
-Macie minutę.Trzeba już jechać!
Z busa wydostał się jakiś głos.Zapewne kierowcy..
-Będziemy tęsknić-zaczęła pożegnania Dominika
-My też-odparł Deny
Zrobiliśmy grupowego misiaka.Staliśmy tak kilka sekund aż znowu ktoś upomniał chłopaków i Saszan ,ze na nich pora.Tym razem to był chyba Igor.
-To trzymajcie się ,cześć-pożegnała się Karla
-Wy tak samo-zaśmiał się Dawid-Nie róbcie głupich rzeczy
-Jasne!-obiecał....? Seba
-Bez nas-dodał po chwili Kwiatkowski
-Tracę siły do tego człowieka-uniosłam ręce w geście obronnym
-Też będę tęsknił-zaśmiał się i przytulił mnie
-Ruszcie się ,bo będzie szli na piechtę!-krzykną zdenerwowany Igor z busa
-Beze mnie nigdzie nie pojedziecie!-krzykną rozbawiony Kwiat.W sumie prawda.
-Okej na nas przyszedł czas-zaczął Deny-Widzimy się niedługo-dodał i wsiadł do busa
Tuż za nim podreptał Dawid i pociągną za sobą Saszanke.Stanęliśmy wszyscy blisko siebie i patrzeliśmy jak czerwony bus odjeżdża.Machaliśmy im ,a oni nam odmachiwali.W końcu pojazd zniknął nam z pola widzenia....to widzimy się za dwa tygodnie.

                                                                      ***
 
-Będziemy tam tydzień.W pokojach może być najwięcej cztery osoby.Cisza nocna o 22:30.Ostatniego dnia będzie dyskoteka pożegnalna.Dzień będzie wyglądał tak..rano ,gdzieś tak o 6-7 pobudka.Po śniadaniu idziemy zwiedzać ,następnie wracamy do hotelu o 18:00 na obiado-kolację.Będziecie mieli również dzień wolny.Zero zwiedzania.Pełen luz.Oczywiście jakieś granice tej wolności będą ,ale to jeszcze nie teraz-zaśmiała się nasza wychowawczynie-Jakieś pytania?
Nikt nie podniósł ręki do góry ,co oznaczało ,że nikt nie ma pytania.
-Dobrze ,z mojej strony to tyle-oznajmiła z uśmiechem-Ile zostało do dzwonka?-zapytała
Każdy kto miał telefon lub zegarek pod ręką spojrzał na godzinę.Ja mogłam wyciągnąć z kieszeni telefon ,ale po co? I tak wszyscy się rzucą na wychowawczynie z tak istotną dla nich odpowiedzią.
-35-połowa klasy krzyknęła chórem
U nas w szkole nie liczy się godzin tylko minuty.
-Dobrze w takim razie dziękuję.Możecie już iść do domu.Nie mam po co trzymać was te dziesięć minut.Miłego weekendu dzieciaki!-pożegnała nas nauczycielka
Wszyscy wybiegli z klasy jak torpeda.Zbiegliśmy do szatni ,tam pozmienialiśmy buty i każdy w swoim tempie szedł w swoim kierunku.

                                                                     ***

Strasznie tęsknie za tymi downami.Ale wytrzymam!Jeszcze tylko tydzień i będziemy znowu się widzieć.Co dziennie pisałam z nimi lub gadałam przez telefon.Saszan również dzwoniła i pisała do mnie bardzo często w tym tygodniu.Moja wariatka!Z przyjaciółmi z Aloha Team'u widziałam się tylko dwa razy.Niestety szkoła,szkoła i jeszcze raz szkoła.Gdyby nie to ,to byśmy widywali się co dziennie.Niestety z Warszawy do Gorzowa jest trochę drogi.
W następnym tygodniu jest już wycieczka.Postanowiłam ,że nie jadę.Nie chce mi się.Znudziły mi się już takie szkolne wycieczki.Wole od tego spotkać się z przyjaciółmi.
No właśnie!
Dziewczyny zaproponowały ,żebym do nich przyjechała.Już 10 kwietnia będę u nich!Jadę do Gorzowa ,ale nie sama.Deny i Dawid jadą ze mną.Kwiatek akurat 9 kwietnia wraca z trasy.Już nie mogę się doczekać to jeszcze tylko sześć dni!Czyli nie cały tydzień!
Włożyłam białe słuchawki do uszu.Puściłam pierwszą lepszą piosenkę i szłam chodnikiem w stronę domu Kingi.Umówiłyśmy się ,że o 14 wpadnę do niej i coś porobimy.Nuda dopadła nas obie!Więc stwierdziłyśmy ,ze lepiej będzie ponudzić sie razem.Może akurat coś nam wpadnie do tych pustych główek?
Poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.Nie chętnie wyciągnęłam słuchawki z uszu.Spojrzałam przez ramie kto to mnie zaczepia na ulicy.
-Czego znowu ode mnie chcesz!?-od razu puściły mi nerwy
Nie był to kto inny...tylko ON.Czyli teraz tak będzie wyglądało moje życie?Codziennie będzie mnie zaczepiał idiota z przeszłości.A już zdołałam o nim zapomnieć!I nagle stało się!Pojawił się ponownie.Tylko tym razem nie chce odpuścić.Dlaczego?
-Stęskniłem się-zaczął-Chcę ,żeby było tak jak kiedyś.Wiem ,że ty tego też pragniesz ,tylko z jakiegoś powodu nie chcesz tego przyznać.Powiedz mi tylko szczerze.Masz kogoś?-zapytał
Dziwnie się poczułam.Jestem tego pewna...Nie!Ja to wiem!Ja doskonale to wiem ,ze NIC już do niego nie czuję.Moje uczucia do niego zgasły już bardzo dawno temu.Widocznie tak miało być.
-Nie twoja sprawa!-warknęłam
-Moja.
Jego ręka cały czas spoczywała na moim ramieniu tyle ,że teraz stałam przodem do niego.Najchętniej to bym już zakończyła tą rozmowę,
-Twoja powiadasz?-wnerwiłam się-Nie jesteśmy razem już od dawna!Nigdy już nie będziemy parą!Bycie z tobą to był największy błąd w moim życiu!-wydarłam się
-Cofnij to!
Jego dłoń zacisnęła się jeszcze mocniej na moim ramieniu.
-Boli ,prawda!?Pomyśl co ja musiałam czuć ,gdy ty mnie tak rzuciłeś!-krzyknęłam
Wyrwałam ramię z jego uścisku i cofnęłam się krok w tył.
-Ja musiałem to zrobić!-usprawiedliwił się
Mój telefon zaczął wibrować.Serio?Ale ktoś ma wyczucie czasu!
Spuściłam lekko głowę i spojrzałam na wyświetlacz.Dawid.Co ja mam teraz zrobić?Nie odbiorę do puki on tu jest.
-To przez niego!?To przez niego nie chcesz do mnie wrócić!?-wściekły patrzył na wyświetlacz mojego telefon
-Dawid to mój przyjaciel!Zresztą to nie twoja sprawa z kim się spotykam!-broniłam się ,zarówno i Kwiatkowskiego
-Jeszcze do mnie wrócisz-powiedział spokojniejszy
Odwrócił się za siebie i odszedł.Tak po prostu odszedł.Co z nim jest nie tak?Nie rozumiem go już kompletnie.
-Frajer.
Mój telefon ponownie zaczął wibrować.Głośno westchnęłam i odebrałam telefon przykładając sobie go do prawego ucha.
-Cześć Dawid!-od razu humor mi się poprawił
-No witam ,a czego to nie odebrałaś wcześniej telefonu?-czy on coś brał..?
-Nie słyszałam-skłamałam
-Mniejsza z tym.Pamiętasz jak Laura ci wspominała o koncercie?-spoważniał
-Noo.
-Przeproś ją ode mnie ,ale ten koncert jest odwołany.Ale obiecuję ,że zabiorę ją na inny koncert-mogłam sobie wyobrazić jak się teraz uśmiecha do słuchawki
-No okeej-potaknęłam-Ale dlaczego koncert jest odwołany?
Zaczęłam iść w kierunku w którym zmierzałam zanim ON mnie zaczepił.
-Mam małe problemy z gardłem i Igor stwierdził ,że musimy odwołać jeden koncert.Padło na ten w Warszawie-jego głos lekko posmutniał
-Oj nie martw się.Przeżyje jakoś-zaśmiałam się
-A co tam ciekawego słychać u ciebie?Wyjazd do Gorzowa nadal aktualny?-zapytał tym samym zmieniając temat
-No pewnie!Już nie mogę się doczekać!-zaśmiałam się podekscytowana
-I tak trzymaj-zawtórował mi śmiechem
Zbliżałam się już do posesji Kingi.Co tak szybko?
-Ja muszę już kończyć-posmuciłam się-Zadzwonię wieczorem ,to udanego koncertu-zaśmiałam się lekko
-Nie inaczej-zaśmiał się-Okej ja w sumie też muszę lecieć.Igor mnie woła.No to trzymaj się ,paa!
Usłyszałam charakterystyczne pikanie w słuchawce co oznaczało ,że połączenie zostało przerwane.

                                                                       ***

-No ale dlaczego nie chcesz jechać na wycieczkę?Będzie fajnie!-zachęcała mnie Kinga
-Przerabiałyśmy ten temat już nie raz-westchnęłam-Znudziły mi się te wycieczki.
Kinga przewróciła oczami i głośno westchnęła.Niech już odpuści...
-No proszę za rok może nie być takiej wycieczki.A za dwa lata to już będziemy w klasie maturalnej.No ploooose-robiła maślane oczka
-Nie-odparłam stanowczo-Mam już inne plany.
-Jakie?-zaciekawiła się
-Jadę do Gorzowa jak Dawid wróci z trasy-wytłumaczyłam
-Nie długo będą wakacje.Wtedy możesz siedzieć tam nawet dwa miesiące ,a teraz jest wycieczka.Mogła byś pojechać ,proszę-nalegała
-Kinga ,proszę przestań-powiedziałam błagalnym tonem
-Niech ci będzie ,ale za rok już się nie wykręcisz-pogroziła mi palcem

Od Autora:
Przepraszam...wiem ,że obiecałam ten rozdział trochę wcześniej ,ale jestem strasznym śpiochem i przed chwilą wstałam ;D
Starałam się aby ten rozdział był równej długości co poprzedni.I co takie mogą być?
Jeżeli tak to będę takie pisać zawsze ;D
No ,więc to był ostatni rozdział w te wakacje.Chyba będzie tak ja jest od zawsze ,czyli będę wam pisać kiedy dodam rozdział.Chyba ,że wolicie ,abym dodawała tyko w weekendy?
Chodzi też o to ,że chcę ,aby liczba dodawanych rozdziałów był mniej więcej taka jak teraz.Nie wiem czy dam radę ,ale postaram się.W końcu czego się nie robi dla kochanych czytelniczek? ♥
Mam nadzieję ,ze wy też mimo szkoły nie przestaniecie odwiedzać mojego bloga :)
Więc jak zostawiamy wszystko po staremu?
Mam informować was o rozdziałach czy rozdziały mają pojawiać się w weekend raz w tygodniu?
3majcie się miśki! ♥
Ps.Napiszcie mi w komach jak ma być z tymi rozdziałami ;*
czytasz=komentujesz-motywujesz